Pułapka świadczeniowa, czyli jak traci się całe pokolenie

Właśnie ponownie zajmuję się problemem pułapki świadczeniowej i po raz kolejny stwierdzam, że łatwo jest zaprojektować zły system, a o wiele trudniej go naprawić. Może faktycznie trzeba go zbudować zupełnie od nowa.

Problem pułapki świadczeniowej najlepiej widać na przykładzie renty socjalnej. Jest ona przyznawana osobom, które stały się niepełnosprawne w młodym wieku, najpóźniej do 18 roku życia lub 25 roku, jeżeli dalej się uczyły. Wyjątek stanowią studia doktoranckie lub aspirantura, gdzie wiek nie ma znaczenia. Tak więc młody człowiek otrzymuje stałe świadczenie w wysokości 567,08 złotych (przynajmniej ta wysokość obowiązuje do końca lutego) i w zamian za to musi zrezygnować z pracy. Piszę to z pełną odpowiedzialnością za słowa, bo ustawodawca zadbał, by do pracy nie opłacało się pójść.

Po pierwsze strach przed utratą renty paraliżuje. Co jakiś czas orzeczenie o niezdolności do pracy trzeba odnawiać, bo stałe orzeczenie jest obecnie rzadkością. Lekarz orzecznik w pierwszej kolejności zapyta, czy wnioskujący pracuje, a w wypadku potwierdzenia nie przyzna orzeczenia, lub przyzna tylko takie o częściowej niezdolności do pracy, a wtedy z rentą trzeba się pożegnać.

Po drugie – jeżeli już ktoś się zdecyduje na podjęcie pracy, to czeka go kolejna potężna bariera – finansowa. Ustawodawca ustalił, że rencista socjalny może zarobić bez utraty renty najwyżej 934,20 złotych, czyli 30% przeciętnego wynagrodzenia. Stanowi to zaledwie 70% najniższego wynagrodzenia.

Młody człowiek dokonuje kalkulacji i przygląda się, co mu się bardziej opłaca. Jeżeli pójdzie do pracy za minimalne wynagrodzenie, to jego dochód wyniesie 1317 złotych brutto, a jeżeli nie pójdzie, to 567 złotych. Jednak będzie miał dużo wolnego czasu, a i programy pomocowe uzależniają możliwość uzyskania wsparcia od dochodów, więc może lepiej nie iść do pracy, męczyć się, brudzić buty i wcześnie wstawać za 300 lub 400 złotych.

Dalej kalkuluje tak: a jeżeli utrzymam się poniżej limitu i będę zarabiał 900 złotych i do tego dojdzie renta, to razem będzie 1467 złotych. Pracuję mniej, a pieniędzy mam więcej. Absurd? Wcale nie – tak został skonstruowany ten system.

Te dwie bariery: psychologiczna związana z lękiem przed utratą renty i finansowa związana z mechanizmem zawieszania świadczenia skutecznie blokują aktywność bardzo wielu młodych niepełnosprawnych ludzi. Nie podejmują zatrudnienia, a jeżeli podejmują, to samoograniczają się. Asekuranctwo sprawia, że nie rozwijają się zawodowo i nigdy nie wychodzą poza zupełne minimum aktywności.

Są także ci, którzy mają rentę w nosie i radzą sobie bez niej. To są jednak wyjątki potwierdzające regułę – ludzie odważni, dobrze wykształceni i energiczni. Posiadają cechy, które ludziom w pełni sprawnym pozwalają osiągnąć szczyty kariery. Większość jednak tkwi w marazmie i w życiu od renty do renty. Doskonale też potrafią sobie zorganizować życie za te nędzne 567 złotych i dopasować swoje aspiracje życiowe do możliwości finansowych.

Czy to ich wina? Po części tak, ale w przeważającej części jest to wina systemu. System stymuluje zachowania ludzi i nikt nie może się dziwić, że ktoś woli mieć stałe 567 złotych co miesiąc niż niepewne 1317 złotych. Przepisy powstały dla zabezpieczenia finansowego ludzi, którzy nie mieli szansy na podjęcie pracy i odłożenie składek, a stały się bagnem wciągającym w bierność.

Trzeba coś z tym zrobić, bo stracimy całe pokolenie młodzieży. Kto nie nauczy się pracować, ten nigdy pracować nie będzie, bo w jego umyśle i świadomości zachodzi proces wyuczonej bezradności. Rozwiązanie jest proste i jednocześnie praktycznie niewykonalne. Trzeba zlikwidować ograniczenia zarobkowania rencistów i znikną obie bariery: psychologiczna i finansowa.

Tego jednak nie da się zrobić. Ponad rok temu pojawił się projekt likwidujący pułapkę świadczeniową i został zawetowany przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Był to jednak projekt pakietowy, a w pakiecie była zmiana w mechanizmie naliczania świadczeń, czyli w praktyce ich obniżenie.

Problem jest jednak znacznie głębszy. Zarówno w uzasadnieniu do prezydenckiego weta, jak i w ekspertyzie Biura Analiz Sejmowych podnosi się tezę, że takie rozwiązanie zaburzy cały system zabezpieczenia społecznego. Renta z tytułu niezdolności do pracy oraz renta socjalna winny być wypłacane osobom niezdolnym do pracy. Jeżeli zaś ktoś pracuje, to – logicznie na problem patrząc – nie jest do pracy niezdolny. I koło się zamyka i nabiera kwadratowego kształtu. Poruszamy się wśród słów, które pozornie coś znaczą, coś opisują i na tej podstawie budujemy tezy. Prawnicy boją się niespójności systemu,a przecież on i tak nie jest spójny. Gdyby był, to zarobienie choćby złotówki powinno być uznawane za zdolność do zarobkowania, a tak przecież nie jest. No i dlaczego zdolność do pracy mierzy się wskaźnikiem finansowym? Czy dozorca na parkingu jest mniej zdolny do pracy, niż dyrektor banku? Osoba niepełnosprawna może na pełnym etacie zarobić 1317 złotych, ale może też 5000 złotych i nic z tego nie wynika. A czy ludzie z województwa lubelskiego są bardziej niezdolni do pracy niż Warszawiacy, bo mniej zarabiają?

Wreszcie należy się zastanowić, co powinno być celem działalności naszego państwa w tym obszarze: zabezpieczenie socjalne, czy aktywność osób niepełnosprawnych. Nie da się pogodzić tych dwóch rzeczy stosując ograniczenia zarobków, więc może czas z nich zrezygnować. No i może zmienić też słownik i zlikwidować pojęcia "niezdolny do pracy", "niezdolny do samodzielnej egzystencji". Słowa budują świadomość, a świadomość buduje system, który dzieli i stygmatyzuje. Czy ktoś ma konstruktywne propozycje na zmianę tego stanu?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: