Komu potrzebna jest dostępność stron internetowych?

Od dłuższego czasu staram się tłumaczyć, jak strony (i nie tylko) mogą być dostępniejsze lub wręcz dostępne. Jakoś jednak do tej pory nie wyjaśniłem komu to jest potrzebne. Teraz naprawiam to przeoczenie.

Jeżeli ktoś usłyszał o dostępności stron internetowych po raz pierwszy, to najczęściej kojarzy to sobie z komunikatem o błędzie w rodzaju "Strona jest niedostępna. Jeżeli problem będzie się powtarzał – skontaktuj się z administratorem". Jeżeli uważa się za eksperta, to wie że dostępność (accessibility) to coś innego i chodzi o to, by osoby niepełnosprawne mogły odczytać treść ze strony. Następuje zatem znaczący postęp w rozpoznawaniu problemu, ale jest on wciąż niedostateczny. Prawdą jest, że na dostępności skorzystają przede wszystkim osoby niewidome, lecz to tylko niewielka część beneficjentów. Kto zatem jeszcze może skorzystać?

Osoby niewidome

Na początek oczywiście osoby niewidome, dla których możliwość korzystania z treści dostępnych w sieci jest błogosławieństwem. Dzięki specjalnemu oprogramowaniu (czytniki ekranu, syntezatory mowy) mogą korzystać z nieprzebranych zasobów Internetu w sposób samodzielny. Jeżeli chodzi o dostępność dla tej grupy, to kluczowe są następujące elementy:

  • każda informacja powinna mieć interpretację tekstową, możliwą do odczytania za pomocą mowy syntetycznej;
  • każdy element interfejsu powinien być dostępny za pomocą klawiatury;
  • dokument powinien mieć konkretną strukturę logiczną opartą o znaczniki zawarte w specyfikacjach technicznych.

I jeszcze mit związany z tą grupą odbiorców, który mówi o tym, że strona powinna być tylko tekstowa, to znaczy pozbawiona ilustracji i filmów. To nieprawda, bo każdy z tych elementów może nieść informację, która dotrze do osoby niewidomej.

Osoby słabowidzące

Większość słabowidzących użytkowników Internetu ma wypracowane metody pracy z przeglądarką internetową. Większość z takich aplikacji ma zresztą zaimplementowane gotowe mechanizmy, na przykład możliwość powiększenia liter, wyłączenia obsługi stylów lub zamiany stylów domyślnych na gotowe schematy dopasowane do potrzeb użytkowników. Inne sposoby to korzystanie z dużego monitora (powyżej 19 cali) oraz programów powiększających (ang. magnifier). Dlatego muszę zmartwić tych, którzy na stronach swojego serwisu używają skryptów powiększających czcionki lub podmieniają arkusze stylów z kolorami – te rozwiązania satysfakcjonują tylko część użytkowników, a niektórym mogą sprawić wręcz kłopot. Przy niektórych schorzeniach wzroku najkorzystniej jest mieć czarne tło i białe lub żółte litery lub jeszcze inną kolorystykę niemożliwą do przewidzenia przez programistów. Dlatego zawsze warto sprawdzić jak bardzo strona się rozsypie po wyłączeniu obsługi stylów i przełączeniu się na negatywowe kolory. Warto też wspomnieć, że osobom słabowidzącym mogą sprawiać duży kłopot elementy migające, które męczą wzrok i umieszczone w tle strony grafiki. Te ostatnie przeszkadzają zresztą wszystkim, w tym także przy drukowaniu, a ich wartość artystyczna jest znikoma.

Osoby głuche

Wbrew obiegowym opiniom ta grupa użytkowników nie ma problemów z dźwiękiem na stronach, lecz z tekstem pisanym. Osoby głuche od urodzenia zazwyczaj znają język migowy, a język polski jest dla nich drugim, a bywa że trzecim z kolei. Płynie stąd prosty wniosek, że mogą mieć kłopot ze zrozumieniem tekstu pisanego po polsku. Do tego dochodzi drugi problem poznawczy – osoby głuche słabo rozumieją pojęcia abstrakcyjne, co wynika z faktu, że te pojęcia są przyswajane poprzez słuch w procesie edukacji i wychowania w dzieciństwie. Dostępność dla tej grupy oznacza zatem pisanie prostym językiem, pozbawionym przenośni i bardzo precyzyjnym. Jeżeli zaś na stronie są elementy audio, w tym także zawarte w filmach, to należy je deskrybować do tekstu możliwego do odczytania wzrokiem, na przykład za pomocą pod-tekstu lub w oddzielnym pliku. Osoby głuche najchętniej jednak chciałyby otrzymać informację w ich własnym języku, to znaczy migowym.

Osoby z niepełnosprawnością intelektualną

Osoby o obniżonej normie intelektualnej także są użytkownikami sieci, co może niektórych z czytelników zdziwić. Dla nich głównym problemem jest rozumienie treści i interakcji, to znaczy zależności pomiędzy ich działaniami, a reakcją ze strony serwisu internetowego. Jakby to dziwnie nie zabrzmiało – warto pisać prostym językiem, by wszyscy mieli łatwiej. Problemy z odczytaniem treści zawartej na stronie dla tej grupy są oczywiście inne, niż wspommniane wcześniej w wypadku osób głuchych, ale rozwiązuje się je w podobny sposób. Pisanie prostym językiem pomoże jeszcze jednej grupie użytkowników, o której się nie pamięta, a mianowicie naszym rodakom za granicą. Ich znajomość języka polskiego jest znacznie mniejsza i łatwo mogą się zgubić wśród nadużywanych przenośni, slangu i w skomplikowanej składni.

Osoby z problemami manualnymi

Osoby dotknięte niepełnosprawnością rąk, na przykład niedowładem, posługują się specjalnymi urządzeniami i programami wspomagającymi. Część z nich używa wyłącznie specjalnych klawiatur i nie używa myszki, a inni wręcz przeciwnie stosują specjalne trackballe i wirtualne klawiatury wyświetlane na ekranie komputera. Ze względu na tą grupę użytkowników warto pamiętać, by każda funkcjonalność była dostępna zarówno za pomocą klawiatury, jak i myszki. Trzeba też pamiętać, że niektóre czynności zajmują takim osobom o wiele więcej czasu, niż innym użytkownikom, więc upływ czasu ma także duże znaczenie.

Osoby starsze

Z upływem lat każdy organizm się starzeje, a wraz z tym starzeniem pojawiają się kolejne ograniczenia. Coraz słabszy wzrok, koordynacja ruchowa, a nawet zdolność do uczenia się i rozumienia sprawiają, że korzystanie ze stron internetowych jest coraz trudniejsze. Można śmiało powiedzieć, że wraz z upływem lat pogłębia się niepełnosprawność niemal każdego człowieka. A przecież nasze społeczeństwo się starzeje i osób z opisywanymi ograniczeniami będzie coraz więcej. Ta grupa także skorzysta na prostym i jasnym języku, odpowiedniej, logicznej strukturze interfejsu oraz odpowiednim kontrastom.

SEO

A teraz zażyję Cię czytelniku z mańki – Ty i Twój serwis też skorzystacie z dostępności, ponieważ jest ona kluczem do SEO. Techniki pozycjonowania przypominają nieco wojnę: wyszukiwarki mają swoje mechanizmy, do których dostosowują się projektanci stron. Kiedy przekroczy się masę krytyczną takich manipulacji wyszukiwarki zmieniają sposób określania rangi strony i cała zabawa zaczyna się od początku. Jednak jedno nie zmienia się nigdy – dostępność ma zawsze pozytywny wpływ na indeksowanie treści. Dzieje się tak dlatego, że dostępna strona ułatwia robotom pracę w najwyższym stopniu: serwuje treść w formie tekstowej, treść jest jawna w kodzie, a nie generowana w przeglądarce i jest konsekwentnie oznaczana w treści za pomocą prawidłowych znaczników. Taka strona po prostu daje się znaleźć, a nie narzuca się nachalnie wyszukiwarce. Wbrew pozorom taka bierna postawa jest bezpieczniejsza, bo nie ma ryzyka uznania takiej strony za spam.

Użytkownicy małych urządzeń

Coraz więcej ludzi korzysta ze stron internetowych nie za pomocą komputera, lecz telefonu komórkowego lub palmtopa. Z powodu małego ekranu o dość niewielkiej rozdzielczości preferują informację przekazaną w formie tekstowej, bo grafiika zajmuje zbyt dużo miejsca na ekranie. Czasem użytkownicy wręcz wyłączają pobieranie obrazów i innych multimediów, by zaoszczędzić pasmo i pakiety, wciąż dosyć kosztowne. I nagle okazuje się, że mają oni wspólne interesy z osobami niewidomymi, a dostępność służy im w podobny sposób. Trzeba też wziąć pod uwagę inne ograniczenia takich urządzeń, które nie zawsze wyświetlą animacje Flash lub prawidłowo wykonają JavaScript. Zawsze jednak wyświetlą kod HTML, bo ten jest językiem uniwersalnym.

Ekologia

Warto jeszcze wspomnieć o ekologii internetowej. Strona napisana nieprawidłowo, to znaczy zawierająca błędy, wymaga znacznie więcej od przeglądarki internetowej. Nie ma to większego znaczenia jednostkowo, ale po przemnożeniu tego przez miliony odsłon na sekundę może stanowić już spore obciążenie energetyczne. Podobnie – transferowanie gigantycznych ilości danych multimedialnych źle służy ogólnemu transferowi w Internecie. Niektórym twórcom stron internetowych wciąż się wydaje, że im więcej, tym lepiej. Niech zatem otworzą sobie stronę pod adresem www.google.pl i sprawdzą ile zawiera danych. A potem stronę główną dowolnego polskiego portalu i niech porównają te dwie wielkości. I z tym porównaniem Was pozostawiam.

Podsumowanie

Opisane powyżej grupy użytkowników traktowane oddzielnie być może nie mają znaczenia biznesowego. Muszę jednak powiedzieć, że ja – jako klient – korzystam ze sklepów i serwisów dostępnych. Zdarzyło mi się już zrezygnować z firmy hostingowej, bo panel administracyjny po modernizacji stał się dla mnie zupełnie niedostępny. Zgłosiłem ten problem, ale firma się nie przejęła, więc przeniosłem się gdzie indziej. A parafrazując klasyka – mieć klienta i nie mieć klienta, to razem dwóch klientów. Ktoś zyskał, ktoś stracił, bo nie zapewnił rzeczy zupełnie podstawowej – dostępności swoich usług. Ilu jeszcze klientów nie zyska lub straci – być może niewielu, ale zawsze będzie to miało negatywny wpływ na rachunek ekonomiczny. Dostępności nie należy lekceważyć, bo to się nie opłaca. Grupy – choć małe – sumują się w znacznie większe, w setki tysięcy klientów i użytkowników. Czy można pogardzić setkami klientów? Jaką firmę na to stać?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: