Uniwersalne projektowanie wychodzi taniej, ale później

Na kanwie rozważań o ustawie wyborczej i tuż przed wyjazdem na CEBIT postanowiłem napisać o uniwersalnym projektowaniu. Pojęcie wciąż mało znane, a ekonomicznie i społecznie ważne.

Na początek definicja z Konwencji NZ o prawach osób niepełnosprawnych:

„Uniwersalne projektowanie" oznacza projektowanie produktów, środowiska, programów i usług w taki sposób, by były użyteczne dla wszystkich, w możliwie największym stopniu, bez potrzeby adaptacji lub specjalistycznego projektowania. „Uniwersalne projektowanie" nie wyklucza pomocy technicznych dla szczególnych grup osób niepełnosprawnych, tam gdzie jest to potrzebne.

Wydaje się, że do tego katalogu można z równym powodzeniem dodać akty prawne. Zaprojektowane uniwersalnie nie będą musiały być w przyszłości dostosowywane, co pociąga za sobą rozważania o efektywności ekonomicznej tych zabiegów. Kiedyś na antenie radia Tok FM pokłóciłem się na ten temat z profesorem Chmajem, który uważał dostosowanie procesu wyborczego do możliwości osób niewidomych za kosztowną fanaberię.

Spróbujmy jednak przyjrzeć się uniwersalnemu projektowaniu od kilku stron na różnych przykładach, by ocenić jego wartość.

Na początek weźmy na warsztat

stronę internetową zaprojektowaną w sposób uniwersalny. Taka strona musi przestrzegać standardów najbardziej rozpowszechnionych, by nie wykluczać z grona odbiorców osób korzystających z mniej typowych urządzeń. Zatem wykorzystany zostanie standard HTML i CSS, a projektant zrezygnuje z Flasha wiedząc, że tych elementów nie obejrzą posiadacze Iphonów. Aby nie wykluczać w inny sposób skorzysta ze specyfikacji WCAG, a dla utrzymania odpowiedniego poziomu dostępności w przyszłości zaimplementuje specyfikację ATAG do zarządzania treścią. Tak zaprojektowany serwis będzie powstawał dłużej, a to przekłada się na pieniądze, ale w przyszłości nie będzie wymagał przerabiania. Jeżeli pojawią się nowe urządzenia mobilne i nowe przeglądarki, to i tak z pewnością będą obsługiwać te technologie i nie trzeba będzie tworzyć wersji alternatywnych – a to dla telefonów komórkowych, a to dla niewidomych, a to dla osób starszych. Zrobi się raz, a dobrze.

Podobnie sprawa wygląda w wypadku budynków. Jeżeli architekt posiedzi nieco dłużej nad projektem i uwzględni w nim fakt, że będą z niego korzystać różni ludzie, a nie tylko mężczyźni o wzroście 180 cm o wysokiej sprawności fizycznej i sensorycznej, to zapewne zrezygnuje ze schodków w połowie holu głównego, dorysuje szyb windy, a korytarze i drzwi uczyni odpowiednio szerokimi. Dla architekta ważna jest estetyka, którą czasem trudno pogodzić z dostępnością. Dla osób słabowidzących ważne są kontrasty, a bardzo trudne są szarości i pastelowe barwy. Schody dodają lekkości bryle budynku, ale generują bariery w wypadku osób o ograniczonych możliwościach poruszania się: kobiet z wózkami, osób niosących ciężary i niepełnosprawnych motorycznie. Kiedyś ten problem się pojawi i trzeba będzie przystąpić do dostosowań, które w wypadku budynków mogą być bardzo kosztowne. Znacznie kosztowniejsze, niż zaprojektowane na początku. Może się też zdarzyć, że takie dostosowanie będzie wręcz niemożliwe i wtedy kłopot robi się bardzo duży.

Na koniec przyjrzyjmy się tworzeniu aktów prawnych na przykładzie prawa wyborczego. W Polsce nie ma jednego aktu prawnego opisującego sposób przeprowadzania wyborów, ale najważniejszym jest ordynacja wyborcza do Sejmu RP i Senatu RP, bo z tej ustawy inne często czerpią opisy procedur. Załóżmy zatem hipotetycznie, że jest to jedyny akt prawny, więc powinien dotyczyć wszystkich wyborców, bo tak mówi Konstytucja. Tak jednak nie jest. Co prawda przewiduje uczestnictwo w wyborach w różnych miejscach (w kraju, za granicą, na statkach itp.), ale w zasadzie tylko dla osób bez ograniczeń wynikających z niepełnosprawności, nie tylko tej trwałej, ale też tymczasowej. Ułomną próbą załatania tej dziury jest art. 69 mówiący w ogólnikowy sposób o możliwości udzielenia pomocy niepełnosprawnemu wyborcy. Jednak ten wyborca i tak musi dotrzeć do lokalu, pobrać kartę, zaznaczyć krzyżyk i wrzucić kartę do urny. Przy projektowaniu tego aktu prawnego ktoś nie przewidział, że ludzie mogą mieć z tym problemy. Trzeba było zatem z czasem łatać prawo przepisami zobowiązującymi do wyznaczania jakiegoś lokalu, do którego można dotrzeć na wózku inwalidzkim, zorganizować wybory w szpitalu, czy wreszcie zastosować dużą łatę w postaci nowej ustawy o dostosowaniu organizacji wyborów do potrzeb osób niepełnosprawnych. Wszystkie te łaty prawne powstają w bólach (bo koszty) i zawsze jakoś tak odstają i odpruwają się. Wprowadzana jest dodatkowa biurokracja – najczęściej zbędna. Krążą pogłoski o powstawaniu Kodeksu wyborczego, który ma zastąpić rozproszone prawo wyborcze, a więc ten akt prawny powinien być już zaprojektowany uniwersalnie, bo państwo powinno zapewnić wszystkim obywatelom prawo do oddania głosu. Jeżeli zatem ktoś usiądzie nad tym problemem poważnie, to może powstać akt prawny, który nie będzie wymagał kolejnych dostosowań. Czego sobie i wszystkim życzę.

Podsumowując – uniwersalne projektowanie wymaga większego namysłu, trwa dłużej i zazwyczaj kosztuje nieco więcej, niż projektowanie standardowe. Jednak w dłuższej perspektywie wychodzi taniej i generuje mniej problemów. Inwestorzy mogą jednak patrzeć tylko na koszty i harmonogram, a tu uniwersalność się nie obroni. I pewnie dlatego jeszcze długo będą powstawać niedostępne strony internetowe i budynki oraz prawo wymagające ciągłych poprawek.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: