Warunki realizacji prawa do wiedzy dla osób niepełnosprawnych

Poniższy tekst jest notatką wspomagającą moje wystąpienie podczas Kongresu Praw Obywatelskich, który odbywa się w Warszawie w dniach 25-27 marca. Przepraszam Czytelników za niezbytwyśrubowaną jakość tekstu, ale pisałem go w dość dużym pośpiechu.

Zaczniemy – jak zwykle – od Konstytucji, jako podstawowego aktu prawnego. Jej artykuł 32 zabrania dyskryminowania kogokolwiek z jakiejkolwiek przyczyny, a jednocześnie stwierdza, że wszyscy są wobec prawa równi. Artykuł ten nie zawiera żadnego katalogu (nawet otwartego) przyczyn dyskryminacji, a zatem należy założyć, że niepełnosprawność też się w nim mieści. Z kolei artykuł 70 określa prawo każdego do nauki, a w ustępie 4 władze publiczne zobowiązane są do zapewnienia równego i powszechnego dostępu do edukacji. Brak jest tu jednak odpowiedzi na pytanie jak to zrobić.

Modele są dwa i przy pewnym uproszczeniu można je nazwać modelem segregacyjnym i integracyjnym. Pierwszy polega na tworzeniu specjalnych rozwiązań edukacyjnych – szkół, programów, podręczników, kadry. Drugi polega na włączaniu osób niepełnosprawnych do powszechnego systemu edukacji, przy jednoczesnym zapewnieniu im odpowiedniego wsparcia w procesie kształcenia. Model segregacyjny się przeżył i obecnie na całym świecie dąży się do modelu integracyjnego. Potwierdzają to różne akty prawne i deklaracje: Konwencja NZ o prawach osób niepełnosprawnych z 2006 roku, Deklaracja z Salamanki z 1994 roku, Standardowe zasady wyrównywania szans osób niepełnosprawnych (ONZ) z 1993 roku i wiele innych. Także polska ustawa o systemie oświaty podkreśla umieszczanie uczniów niepełnosprawnych w głównym nurcie edukacji powszechnej. A zatem kierunek został wybrany i teraz należy do niego dopasować narzędzia. To podejście oznacza bowiem, że ludzie niepełnosprawni będą korzystać z dokładnie tych samych zasobów wiedzy, co wszyscy inni. A przecież ich fizyczne i intelektualne ograniczenia często im to utrudniają lub uniemożliwiają.

Trzeba zauważyć, że pomiędzy wiedzą i informacją można w zasadzie postawić znak równości. Bez dostępu do informacji nie ma dostępu do wiedzy i edukacji. Informacja jest nośnikiem wiedzy. Z kolei nośnikiem informacji jest… No właśnie…

W dobie społeczeństwa informacyjnego (cyfrowego) nośnik papierowy (książka, gazeta, notatka) został w znacznym stopniu zastąpiony nośnikiem cyfrowym. Najczęściej jest to jakiś plik określonego formatu, na przykład dokument PDF, film MP4, strona internetowa. Do tych nośników odnoszą się te same ograniczenia, co do nośników papierowych: ludzie niewidzący nie mogą ich zobaczyć, niesłyszący usłyszeć, a nie mający władzy w rękach – przewrócić wirtualnej strony lub przewinąć nagrania. Jednak tutaj w sukurs przychodzą technologie dostępowe – czasem bardzo zaawansowane – które pozwalają osobom niepełnosprawnym dotrzeć do informacji – zarówno na nośniku papierowym, jak i cyfrowym. To wspólne korzystanie z zasobów oznacza zatem, że informacja musi mieć pewne cechy, które pozwolą na korzystanie z nich za pomocą specjalizowanych technologii. I tak dochodzimy do tego, jak włączyć osoby niepełnosprawne do społeczeństwa opartego na wiedzy.

Accessibility. To angielskie słowo nie ma dobrego odpowiednika w języku polskim, choć najczęściej tłumaczone jest na "dostępność". Jest to jednak dostępność rozumiana inaczej, niż w wypadku innych obiektów – niezależnie czy materialnych, czy wirtualnych. Ta dostępność oznacza możliwość korzystania z treści (nie jej nośnika) osobom niepełnosprawnym za pomocą używanych przez nie technologii. W wypadku pliku PDF oznacza to możliwość odczytania każdej informacji (w szczególności tekstu) za pomocą programu do odczytu ekranu. W wypadku filmu – zaopatrzenie go w dodatkowe ścieżki deskrybujące: audiodeskrypcję dla osób z niepełnosprawnością wzroku i pod-tekst lub tłumaczenie na język migowy dla osób głuchych. W pojmowaniu accessibility ważna jest treść, a nie jej forma, która jest wtórna. Accessibility powinno zatem stać się obowiązkowym elementem w tworzeniu treści informacyjnych, by wszyscy mogli na równi z niej korzystać.

Prawo autorskie. Wydawcy i autorzy desperacko bronią się przed udostępnianiem treści w formie dostępnej. Celowo nie mówię tu o przekazywaniu nieodpłatnie, lecz o udostępnianiu, ponieważ to co komercyjne może takim pozostać. Jednak jeżeli już coś kupię, to chciałbym mieć do tego dostęp. Jednak "wojna z piractwem" sprawiła, że narosła atmosfera strachu i podejrzliwości, która znacząco utrudnia korzystanie z informacji osobom niepełnosprawnym. Na każdej niemal książce widnieje napis w rodzaju "przetwarzanie w jakikolwiek sposób jest zabronione" (co jest niezgodne z ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych), a w plikach elektronicznych stosowane są zabezpieczenia uniemożliwiające dostęp do ich treści dla technologii dostępowych. Ta paranoja ogarnia wszystkich i nikt nie chce przekazać czegokolwiek w obawie przed złamaniem mitycznie groźnego prawa autorskiego. Całkiem niedawno moja żona chciała przekazać różnym osobom kserokopie swojego artykułu opublikowanego przez czasopismo branżowe, ale poważnie obawiała się, czy nie złamie w ten sposób prawa. To co wydrukowane jest bowiem święte, choćby samo wydawnictwo nie zadbało o żadną licencję na publikację. Prawo autorskie dopuszcza pewien użytek prywatny, lecz zastraszeni ludzie często nie chcą z niego korzystać. Potrzeba zatem edukacji w obszarze prawidłowego korzystania ze swoich praw, a jednocześnie należy sprzeciwiać się ograniczaniu możliwości korzystania z dozwolonego użytku.

Wydatki publiczne. Oba powyższe obszary powinny się jakoś realizować w sferze publicznej. Instytucje wydające środki publiczne w praktyce uważają je za swoje prywatne dochody, co jest z gruntu niesłuszne. Powstające za pieniądze publiczne materiały informacyjne, edukacyjne, naukowe i inne powinny być swobodnie dostępne dla wszystkich, a ich forma powinna być możliwie dostępna. Uniknie się wtedy zazdrosnego ukrywania wyników badań, sprzedawania książek napisanych i wydanych za pieniądze publiczne lub odmowy przekazania materiału w formie elektronicznej. Wydaje się, że wydatkując środki publiczne mamy prawo domagać się, by utwory powstałe w ten sposób stały się publiczną własnością. Jednocześnie należy wymagać spełnienia standardów dostępności (accessibility), które dostatecznie precyzyjnie zostały opisane na przykład w Web Content Accessibility Guidelines (WCAG) 2.0.

Technologie dostępowe. Nie można także zapomnieć o fakcie, że dopiero wyposażenie w odpowiednie technologie dostępowe daje osobie niepełnosprawnej możliwość korzystania z informacji. Taki sprzęt i oprogramowanie jest bardzo kosztowne i państwo powinno w poważnym stopniu partycypować w w ponoszeniu tych kosztów. O ile bowiem sam komputer jest obecnie sprzętem powszechnego użytku, to jednak specjalne technologie muszą być zakupywane wyłącznie przez osoby niepełnosprawne. Wspomaganie finansowe jest zatem formą wyrównania szans w stosunku do innych ludzi, a nie tworzenia przywilejów dla tej grupy społecznej. Dla obecności w społeczeństwie opartym na wiedzy wydaje się to elementem niezbędnym.

Podsumowując – prawo osób niepełnosprawnych do wiedzy może być zapewnione po spełnieniu kilku ważnych warunków: wprowadzenia zasady dostępu do tych samych zasobów informacyjnych, uwzględnienia aspektu dostępności treści (accessibility), zapewnienia utrzymania dozwolonego użytku utworów, wprowadzenia zasady publicznej własności wytworzonej za publiczne pieniądze i zapewnienia pomocy technicznych w odbiorze informacji. Po zapewnieniu tych warunków reszta pozostanie w rękach samych osób niepełnosprawnych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: