A gdyby spadli z mniejszej wysokości…

Sobotnia katastrofa natchnęła wielu ludzi do różnych rozważań, zarówno politycznych, jak moralnych i metafizycznych. Ja pozwolę sobie na pewne rozważania związane z tematyką blogu, które – żywię taką nadzieję – nikogo nie urażą.

Tu-154 spadł z dużej wysokości i wszyscy lecący tą maszyną zginęli na miejscu. Gdyby samolot runął z niewielkiej wysokości, to być może nie zginąłby nikt. Część z nich mogłaby odnieść mniejsze i większe obrażenia, z których niektóre pozostałyby pamiątką na zawsze. Po prostu staliby się osobami niepełnosprawnymi.

Pracując z różnymi politykami, urzędnikami, a nawet działaczami społecznymi, odnoszę wrażenie że uważają osoby niepełnosprawne za oddzielną grupę społeczną, za coś w rodzaju obcych. A przecież pomiędzy niepełnosprawnością a sprawnością przebiega bardzo cienka granica, którą może przerwać wypadek, choroba lub starość. Gdyby Lech Kaczyński przeżył, ale stracił władzę w nogach, miałby problemy aby wydostać się ze swojego Pałacu Namiestnikowskiego, bo Krakowskie Przedmieście przebudowano w sposób utrudniający poruszanie się na wózku inwalidzkim. Gdyby Paweł Wypych przeżył, ale stracił wzrok, to odczułby w praktyce problemy, na jakie napotykają niewidomi wyborcy. I tak można gdybać bez końca.

Na pokładzie była 23-letnia stewardessa i 91-letni były prezydent na uchodźctwie. Każde z nich mogłoby przeżyć katastrofę, ale pozostać na świecie z białą laską, na wózku inwalidzkim lub przykute do łóżka. Bo niepełnosprawność może pojawić się w każdym momencie życia i nikt nie może mieć pewności, że akurat jego nie dotknie.

Pracując nad przepisami, uniwersalnie projektując przestrzeń publiczną i transport publiczny, tworząc dostępne strony trzeba pamiętać, że może być to robione dla siebie. Nie dla abstrakcyjnej grupy obcych, którym przypisuje się roszczeniowość, złośliwość i lenistwo lub przeciwnie – uduchowienie, głęboką wiarę i nieprzebraną dobroć. Robi się to po prostu dla ludzi ze wszystkimi ich zaletami i wadami. Bo nie sądzę, by nagle pani Jaruga-Nowacka stała się głęboko wierząca, a Maria Kaczyńska złośliwa.

Pamiętajcie – to się może przydażyć każdemu i świat budujemy dla siebie.

2 Responses to A gdyby spadli z mniejszej wysokości…

  1. zabka-zielona pisze:

    Nikt sprawny nie zakłada, że jego dziecko będzie niepełnosprawne. Nikt nie zakłada, że sam będzie niepełnosprawny. Mając sprawne dzieci, nie myśli o tym, że będzie miał jeszcze wnuki.

    Brak wyobraźni? Brak pokory? Bezmyślność? Wygoda wydzielania po kawałku partnerstwa, szacunku, prawa wyboru… które to wartości tak łaskawie udzielane dość zasadniczo tracą na znaczeniu…?

  2. michaldebiec pisze:

    Ja raczej nie zadaję sobie pytania „co by było gdyby…”? Tragedia ogromnej liczby rodzin ważnych osób powoduje w narodzie bardzo różne myślenie. Od pytań o poprawność procedur po deklaracje, że zniknęły podziały polityczne (w co nie chce mi się wierzyć).
    Podzielam pogląd, że gdyby ważne osoby były zmuszone do wczucia się w niepełnosprawność, dostępność przestrzeni publicznej wyglądałaby inaczej. Wciąż jednak za mały jest nacisk i siła przebicia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: