Prezes Zając ma nowy pomysł

Prezes Jan Zając często daje mi do myślenia. Nad polskim systemem rehabilitacji, lobbingiem, a także nad ludzką zaradnością wynikającą z chciwości. No i ta argumentacja godna greckich i rzymskich oratorów!

W Gazecie Prawnej pokazał się 5 maja wywiad przeprowadzony przez red. Łukasza Guzę z prezesem POPON Janem Zającem. Wywiad dotyczył – jakżeby inaczej – zmian w dofinansowaniach do wynagrodzeń niepełnosprawnych pracowników. Zmiany są złe i prezes Zając ma własny pomysł, jak to zrobić lepiej.

W jaki sposób można więc znaleźć oszczędności w systemie pomocy na zatrudnienie niepełnosprawnych?

Powinien być on prostszy, bo takie rozwiązania są zazwyczaj najskuteczniejsze. Firmy powinny się samodzielnie dogadywać w tej sprawie. Jeśli np. pracodawca nie chce zatrudniać niepełnosprawnych, nie powinien dokonywać wpłat na PFRON, lecz dogadywać się z drugą firmą i jej płacić za zatrudnienie tych osób. Wysokość takich wpłat nie byłaby – tak jak obecnie – wskazana w ustawie. Obie firmy negocjowałaby np. w zależności od możliwości obu stron, rynku, na którym funkcjonują, regionu, w którym prowadzą działalność. Do takiego wzoru powinniśmy dążyć. W takiej sytuacji niepotrzebna byłby administracja związana z dofinansowaniami.

Źródło: "Mniejsze dopłaty, więcej zwolnień dla niepełnosprawnych" – strona 2 – Praca i ubezpieczenia – Gazeta Prawna – największy dziennik gospodarczy

Jakże nie podziwiać troski o finanse publiczne prezesa Zająca… Przecież PFRON marnotrawi środki na wypłacanie dofinansowań, a przecież można je łatwo zaoszczędzić. Wystarczy odciąć od nich firmy z otwartego rynku pracy i oszczędza się miliony!

Odciąć, bo chyba dla nikogo nie jest tajemnicą, że wyspecjalizowane w wysysaniu pieniędzy ZPChy poradzą sobie z negocjacjami, a i duże firmy wolałyby przelać hurtem środki jednej firmie, a nie kilku mniejszym. Pracodawca jednego niepełnosprawnego pracownika machnie ręką na te kilkaset złotych i problem oszczędności sam się rozwiąże. ZPChy pozostaną same na polu bitwy i będą dyktować warunki, bo przecież wpłaty do PFRON przewyższają wypłaty dofinansowań.

Troska prezesa Zająca nie ogranicza się tylko do środków publicznych. Jak co roku troszczy się w ogóle o zatrudnienie osób niepełnosprawnych, a także – o dziwo – o zaufanie do prawa, jakie mogą stracić pracodawcy otwartego rynku. Tej pierwszej troski komentować nie ma potrzeby, bo wszyscy słyszeli ją już wielokrotnie. Przypomina to przypowieść o pastuszku, który alarmował wieśniaków dla żartu o wilku, aż wkurzeni przestali reagować. No i wilk pastuszka zeżarł, czego pewnie nikt nie żałował.

Z kolei troska o zaufanie do prawa jest nowością i zapewne będzie często wykorzystywana w argumentacji przeciw zmianom. Zarówno ona, jak posługiwanie się retoryką wolnorynkową (negocjacje i dogadywanie się) jest szczególnie wzruszające, gdy płyną z ust przedstawiciela pijawek wysysających miliardy publicznych pieniędzy. Zakłady pracy chronionej i wolny rynek stoją od siebie w takiej odległości, że nawet o sobie nigdy nie słyszeli.

Całe powyższe rozważania mają oczywiście sens tylko wtedy, gdy wypowiedź prezesa Zająca nie jest przekręcona lub wymyślona na poczekaniu, na skutek zaskakującego pytania dziennikarza. To jednak raczej wykluczam, bo przecież prezes Zając jest prawnikiem i nie dałby się wmanewrować w bagno z taką łatwością. A zatem, pod patronatem Gazety Prawnej (Panie, widzisz i nie grzmisz) powstają pomysły, które mogą zaoszczędzić wydatków PFRONowi, ale mogą dołożyć prokuraturom. Są jeszcze tacy, co pamiętają łańcuszki firm do przekręcania podatku VAT w latach dziewięćdziesiątych zeszłego wieku.

Na koniec jeszcze jedna uwaga – nie dajcie się zwieść sugestiom, że dofinansowanie do wynagrodzeń to "rehabilitacja zawodowa". W ten sprytny sposób daje się do zrozumienia, że rehabilitację w Polsce robią pracodawcy. A gdzie rehabilitacja społeczna i zawodowa osób nie pracujących? Trzeba bardzo uważać na takie kształtowanie świadomości, bo niedługo możemy dojść do wniosku, że praca jest jedynym celem rehabilitacji i otworzymy obozy pracy przymusowej.

Reklamy

One Response to Prezes Zając ma nowy pomysł

  1. M. says:

    słuchając troski pana prezesa Zająca jestem wzruszona, naprawdę.

    jestem wzruszona mniej więcej tak samo jak wtedy, kiedy to pod koniec 2008 r. to smutne towarzystwo opublikowało w „Rzeczpospolitej” płatny apel na całą stronę – obrzydliwy, demagogiczny, kłamliwy – dotyczący głosowanych wtedy zmian w ustawie o rehabilitacji. Mówił on między innymi o tym, że co najmniej 40 tys. ON straci pracę. Tymczasem w SODiR przybyło 46 tys. ON. Nawet jeśli część to osoby ujawnione przez pracodawców w związku z kryzysem, część to emeryci, to jednak się chyba pan Zając i jego koledzy mocno pomylili w swoim rozdzieraniu szat? O jakieś 40 – 60 tysięcy osób? Na plus dla tej jakże oplutej przez nich zmiany?

    A może – strach pomyśleć – kłamali i manipulowani opinią publiczną świadomie, bo walczyli o swoje prywatne interesy?

    A może robią to znów?

    A może należy przestać ich słuchać, może powinny ich przestać słuchać nasze zastraszone/ przekupione przez nich kolejne władze, kolejne polityczne wycieczki znikąd?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: