Na wybory z kartką, busem z plaży

Kampania wyborcza nabiera rozpędu i coraz częściej mówi się o działaniach profrekwencyjnych. Media, politycy i organizacje pozarządowe zachęcają do brania spraw w swoje ręce i gremialnego uczestniczenia w głosowaniu. Jak to się ma do reglamentacji czynnego prawa wyborczego?

Dzisiaj przeczytałem, że za granicą polscy turyści będą podwożeni do lokali wyborczych w dniu głosowania. Transport mają zapewnić firmy turystyczne. Do tego flagi na hotelach i w ogóle pełny wypas.

Jakiś czas temu premier Donald Tusk chciał przesyłać zaproszenia na wybory do wszystkich mieszkań w Polsce. Koszt duży, ale czego się nie robi dla frekwencji. Nie wiem, co zostało z tego pomysłu, bo nie jest dla mnie istotny. Ja przecież na wybory w tym roku i tak nie idę.

Proponowano także głosowanie w drugiej turze wyborów prezydenckich na podstawie dokumentu wydanego przez komisję w pierwszej turze. Miało to ułatwić ludziom głosowanie podczas wakacyjnych wyjazdów. Chyba nic z tego nie wyszło.

Z powyższych "udogodnień" – wedle planów – miał mieć prawo skorzystania każdy wyborca. Tymczasem w projekcie ustawy o dostosowaniu organizacji wyborów do potrzeb osób niepełnosprawnych trzeba dostarczyć stos dokumentów, złożyć oświadczenia, otrzymać numer ewidencyjny i w ogóle najlepiej wziąć urlop na miesiąc przed wyborami. Obcokrajowcy na dwa miesiące przed, bo jeszcze muszą uzyskać orzeczenie o niepełnosprawności.

Zatem mamy dwie grupy wyborców: niepełnosprawnych i tych bez przymiotnika. Pierwsi muszą udowodnić, że są wielbłądami, a drudzy nie. Jeżeli informacja wyborcza ma dotrzeć do każdego wyborcy, to trafi do niego niezależnie od kosztów. Jeżeli ma dotrzeć do niepełnosprawnego wyborcy, to musi on udowodnić, że mu się to należy. Podobnie z możliwością oddania głosu w innym lokalu. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ w głowach ludzi głęboko tkwi segregacja, która każe robić rzeczy specjalne, wyjątkowe, które trzeba reglamentować. One wcale wyjątkowymi nie są, ale tak są postrzegane, a przez to właśnie stają się wyjątkowe. Taki paradoks myślenia. Bez wyrwania się z tego kręgu ograniczonego myślenia nie ruszymy dalej. Zawsze będziemy na końcu listy, bo wymagamy rozwiązań specjalnych, a te – jak każdy wie – kosztują. Wydatki zaś są najlepszym wytłumaczeniem dla zaniechania. Każdy na hasło "to są ogromne koszty ze środków publicznych" z powagą pokiwa głową i zaakceptuje. Nie będzie się zastanawiał, czy to aby na pewno prawda. A czas płynie i nowoczesny świat oparty o równość praw odjeżdża coraz dalej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: