Wojna o niepełnosprawnych uczniów

W Polsce toczy się obecnie wojna pomiędzy ministrem edukacji narodowej a nauczycielami, a dokładniej Związkiem Nauczycielstwa Polskiego. Dzisiaj jest ostatni dzień szkoły, wręczanie świadectw, kwiaty i akademie na cześć, a w końcu msze święte. Od jutra większość nauczycieli zaczyna wakacje. Jak wrócą – mogą zastać duże zmiany.

Pani minister Hall jest bardzo sprawna. Zgoniła grupę ekspertów, których namówiła na opracowanie programu włączania uczniów ze specjalnymi potrzebami do otwartego systemu oświaty. Potem poprawiła opracowanie, a na jego podstawie opublikowała cztery dokumenty będące podstawą dla konsultacji społecznych. Potem zorganizowała objazd po wszystkich województwach prezentując swoje pomysły w całym kraju.

Na tym tle Związek Nauczycielstwa Polskiego zadziałał wyjątkowo niemrawo. Owszem protestował przeciwko obciążaniu nauczycieli dodatkowymi obowiązkami. Owszem – ostrzegał przed brakiem przygotowania nauczycieli i infrastruktury. Wszystko to jakoś jednak mało przekonywało.

W końcu przewodniczący ZNP zaapelował o odłożenie zmian o rok. Nie bardzo wiadomo po co, bo przecież nauczyciele za rok nie będą bardziej przygotowani. Sądzę jednak, że to tylko błaganie o oddech. Jednak pani minister Hall pewnie im go nie da.

Na czym polega problem? Na tym, że ustawa o systemie oświaty zapewnia wszystkim uczniom (w tym niepełnosprawnym) prawo do nauki w otwartym szkolnictwie. No i na tym, że to prawo jest nagminnie łamane. Dyrektorzy szkół, we współpracy z poradniami psychologiczno-pedagogicznymi – zniechęcają rodziców do posyłania dzieci do otwartych szkół, a wskazują szkoły specjalne. MEN zaś chce wprowadzenia prawdziwej edukacji włączającej. Nie wszystkie chwyty są zupełnie czyste, ale jednak liczy się skuteczność, a ta – mam nadzieję – będzie wysoka.

Nauczyciele ze szkolnictwa otwartego bronią się przed niepełnosprawnymi uczniami, bo to jest coś nowego, nieznanego, a to generuje lęki. Nauczyciele ze szkół specjalnych rękami i nogami przytrzymują uczniów, bo bez nich stracą rację bytu i status specjalistów ze specjalnymi dodatkami. Nauczyciele są zatem zdecydowanie przeciwko pomysłom MEN. A może jednak tak nie jest…

Może ZNP uzurpuje sobie prawo do reprezentacji nauczycieli. To w końcu jest po prostu związek zawodowy (jak najmniej pracy, jak najwyższe zarobki i ogólnie ochrona, bo nie zapłacą nam składek!). Może prawdziwi nauczyciele nie boją się wyzwań, tylko potrzebują pewnej wiedzy, którą chętnie wchłoną. Mam taką nadzieję. Nauczyciele to przecież też ludzie: jedni leniwi, uprzedzeni i usztywnieni, a drudzy – ciekawi świata i wyzwań, otwarci i oddani swojej pracy. Do tych drugich kieruję teraz uśmiech, wirtualny bukiet kwiatów i słowa zachęty – nie poddawajcie się.

Prawdziwa edukacja włączająca pojawi się wtedy, gdy uczniowie z problemami będą trafiać do szkół w rejonie, a nauczyciele nie będą w panice przed nimi uciekać. Ten proces należy wreszcie zapoczątkować, choćby i przymusem. Inaczej na zawsze zostaniemy krajem segregującym, a tego przecież nikt nie chce.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: