Podziwiam Szalonego Wózkowicza

Podziwiam, bo to jest facet, któremu się chce. To coraz rzadziej spotykana cecha.

Jadąc pociągiem znad Bałtyku znalazłem na półkach bagażowych dwie gazety: "Rzeczpospolitą" i "Gazetę Wyborczą". W obu było o Szalonym Wózkowiczu, ale na dwa różne tematy. W jednej o dostępności Traktu Królewskiego, a w drugiej o odremontowanej ulicy Poznańskiej. Wcześniej już słyszałem o SW, który publikował na Youtube filmy o swoich przejściach na przykład w metrze. Proste, tanie i pouczające.

Okazuje się, że można zrobić wiele bez milionowych dotacji, dziesiątek pracowników, gal z wręczaniem nagród (obowiązkowo Justyna Steczkowska lub inna gwiazda) oraz kontaktów na najwyższym szczeblu. Wystarczy dobry pomysł, paru znajomych i determinacja w działaniu.

Pod koniec 2007 roku byłem pod Birmingham w organizacji szkolącej psy przewodniki Guide Dogs. Szkolą kilkaset psów rocznie, a już pracującym zapewniają opiekę i emeryturę. Nie biorą ani pensa publicznych pieniędzy, ponieważ to by ich ograniczało. Bo milionowa dotacja może ograniczać grantobiorce bardziej, niż wyobrażają sobie to ludzie spoza branży. A przecież – jak udowadnia Szalony Wózkowicz – da się robić bez pieniędzy.

Niniejszym dodaję stronę Towarzystwa Przyjaciół Szalonego Wózkowicza do mojego blogrolla.

Reklamy

3 Responses to Podziwiam Szalonego Wózkowicza

  1. michaldebiec says:

    Również śledzę od jakiegoś czasu poczynania Szalonego Wózkowicza. Pomysł krótkich filmików na YouTube, pokazujących niedostępność publicznnych obiektów, jest na prawdę bardzo dobry. Główkowałem nad tym jak osoby niewidome mogłyby pokazać niedostępność dla siebie – czarny ekran i brak właściwych opisów audio? To zdecydowanie trudniejszy problem. Ale zawsze można pokazać niewidomego, zagubionego nieraz w gąszczu różnych niedostępnych barier.

  2. Taki pomysł chodzi mi po głowie od dłuższego czasu. Brak mi umiejętności i możliwości do realizacji. Jeżeli znasz kogoś, kto – w czynie społecznym – zrobiłby takie filmiki, to nad scenariuszami możemy jakoś usiąść.

  3. michaldebiec says:

    Hmmm, kamerę można skombinować. Montażystów tak dobrze nie znam, by w czynie społecznym, ale znam takich, co za grosze chętnie by to zrobili. Kwestia 200-300 zł za jakąś większą liczbę filmików.
    Ale można też partyzancko, jak Szalony Wózkowicz – reszta to marketing wiirusowy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: