Nie liczcie na pomoc PKP

Po moim wypadku sprzed roku moja żona usłyszała od pracownika PKP, że powinienem uprzedzić, że będę jechał pociągiem. Pominąwszy, że wtedy pomoc nie była mi potrzebna, postanowiłem sprawdzić, co taka informacja może mi dać. Okazało się, że nic.

Przed wyjazdem nad morze dowiedzieliśmy się, że peron na stacji w Kołobrzegu jest bardzo niski, więc jest niedostępny. Dzięki telefonowi opublikowanemu na stronie PZN Ewa skontaktowała się z człowiekiem z Przewozów Regionalnych i naświetliła całą sytuację: jedziemy z dzieckiem i olbrzymim kufrem nad morze, a peron jest całkowicie niedostępny. Pan był bardzo uprzejmy i odgrzebał numer telefonu do swojego odpowiednika ze spółki Intercity.

Pan z IC był mniej uprzejmy, chociaż zobowiązał się do przekazania informacji odpowiedniej drużynie konduktorskiej. Pomoc miała być standardowa, to znaczy w wyciągnięciu kufra i przy wysiadaniu. O żadnej platformie lub pochylni mowy nie ma. No cóż – zobaczymy.

Na dworcu w Warszawie nikt się nie objawił, a pomógł nam człowiek odprowadzający kogoś na pociąg. W Kołobrzegu dokładnie tak samo. Peron faktycznie jest bardzo niski i nawet robiliśmy zdjęcia, ale nie bardzo wyszły, więc ich nie publikuję. I na tym skończyło się testowanie wsparcia oferowanego przez PKP.

Ktoś może powiedzieć, że trzeba było upomnieć się jeszcze w pociągu lub poszukać kierownika jeszcze w Warszawie… Pewnie tak, ale uznaliśmy, że powiadomienie człowieka odpowiedzialnego za tą działkę wystarczy. Nie wystarczyło. Szukanie kierownika pociągu w Warszawie w tłumie przemieszczających się chaotycznie pasażerów i pod presją czasu było i tak niemożliwe. Na szczęście są jeszcze inni ludzie, którzy nie biorą pieniędzy za organizowanie wsparcia dla niepełnosprawnych pasażerów.

Swoją drogą – ciekawe, czy ci dwaj panowie z PR i IC wpisali sobie w dokumentację "udzielone wsparcie sztuk 1"…

3 Responses to Nie liczcie na pomoc PKP

  1. michaldebiec pisze:

    To kolejna opowieść, którą słyszę na ten temat. A było ich po drodze bardzo dużo. Nie będę ich tu przywoływał, ale skupię się na moich kontaktach z powyższymi instytucjami.

    W grudniu 2009 usłyszałem o tym, że PR wprowadzają nowy regulamin, w którym osoba niepełnosprawna nie musi już sama szukać kontrolera, by kupić sobie bilet, tylko kupuje go podczas kontroli bez żadnego mandatu.
    Mając na uwadze fakt, że kontrolerzy bywają kompletnie nie przygotowani do pracy, poprosiłem pisemnie rzecznika Przewozów Regionalnych o dokładny wyciąg z regulaminu, którego jeszcze wtedy nie było na WWW. Odpowiedź otrzymałem po niemal miesiącu i była zupełnie nie na temat. Właściwie to była kopią informacji prasowej, z tym, że podano mi numer do osób zajmujących się wsparciem niepełnosprawnych (rzekomo) na kilku stacjach, w tym Kraków Główny. Napisałem pod wskazanego maila i oczywiście NIGDY odpowiedzi nie uzyskałem, a pytałem właśnie o informację jakie wsparcie jest proponowane oraz jakie są formalne procedury.

    Szkoda, że nie dostałem od rzecznika rzetelnej informacji, bo dwa miesiące później od wejścia regulaminu, musiałem pokłócić się z nieuświadomionym konduktorem. Czy w tej firmie w ogóle ktoś dba o edukację swoich pracowników? Kasy nie potrafią powiedzieć, czy wagon przystosowany do wózków inwalidzkich będzie w składzie. Kiedy raz chciałem kupić bilet w PR od konduktorki, ominęła mnie podczas kontroli widząc mpoją białą laskę. Lepiej uciekać od problemu.

    Mistrzostwem świata są dwie rzeczy:
    1. Wprowadzenie do taryfikatora ulg pojęcia „niezdolny do samodzielnej egzystencji”, które jest czymś różnym od znacznego stopnia niepełnosprawności. Jeśli w PR podamy się za osobę niezdolną do samodzielnej egzystencji – mamy ulgę 49%. Jeśli za osobę z pierwszą grupą, czyli znacznym stopniem np. na wzrok – mamy 37% ulgi. Problem w tym, że większość osób wozi ze sobą tzw. „białą legitymację” od Powiatowego Centrum Orzecznictwa o Niepełnosprawności, na której nie ma informacji o zaliczeniu do grupy niezdolnych do samodzielnej egzystencji. Taka informacja jest na orzeczeniu, ale lepiej go nie wozić, bo można zniszczyć lub zgubić.

    2. W regulaminie PR osoba niepełnosprawna może spokpojnie czekać na konduktora, by sprzedał jej bilet. Czy na pewno? Regulamin mówi jedynie o „osobach z widoczną niepełnosprawnością”, a nie legitymującą się dokumentem. Czy zatem sama złożona biała laska może oznaczać widoczną niepełnosprawność? Nie dla każdego konduktora. Nawiasem mówiąc Cinema City w Krakowie w Bonarce wprowadziło taką samą klasyfikację do ulgowych biletów dla osób niepełnosprawnych. Idę tam z białą laską i w okularach (stereotypowe atrybuty niewidomego) – mam zniżkę. Idę bez atrybutów, z przewodnikiem pod rękę – nie mam zniżki.

  2. To ciekawe, co opisujesz… Może warto to nagłośnić przez media. PKP to chyba najbardziej komunistyczna instytucja ze wszystkich, jakie jeszcze istnieją w sektorze publicznym i prywatnym. W sektorze pozarządowym mam innego kandydata:)

  3. michaldebiec pisze:

    Najbardziej mnie boli, że kolejarze, ich rodziny, ciotki, piąte wody po kisielu mają fenomenalne wprost zniżki. No i fajnie, że SOKiści też mają prawo do wcześniejszej emerytury jako służba mundurowa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: