Bezwartościowi pracownicy

Temat zatrudniania osób niewidomych jest trudny. Nie bez powodu w wielu krajach, na przykład USA i w Niemczech jest to oddzielna kategoria osób niepełnosprawnych. Ich zatrudnienie bywa trudniejsze, niż wielu innych. Jednak nie zgadzam się z tezami zaprezentowanymi przez spółdzielnie pracy niewidomych, powielone w dezyderacie skierowanym do rządu przez sejmową Komisję Polityki Społecznej i Rodziny (PSR).

Co możemy znaleźć w tym dokumencie? Ano żądanie większych pieniędzy dla spółdzielni i tyle. To dla mnie jest zrozumiałe, chociaż nie akceptowalne. Jednak ani akceptowalne, ani zrozumiałe nie jest dla mnie argumentowanie pracodawców. Czytając niemal wprost ich żądania można znaleźć tam tezę, że wydajność pracowników niewidomych jest zerowa lub wręcz ujemna. Refundacja 75% kosztów pracy to za mało, a przecież to jest obecnie 2552 złotych miesięcznie, bo tyle maksymalnie może otrzymać pracodawca będący ZPChem na niewidomego pracownika. Tak naprawdę, to ci ludzie (poza prezesami) zarabiają tak mało, że kosztują pracodawcę zaledwie 500-600 złotych miesięcznie. To jednak jest jeszcze za dużo. Nie powinni bowiem kosztować nic. Po prostu ich praca nie jest nic warta, a pracodawca zatrudnia ich z litości i państwo powinno pokrywać mu wszystkie związane z tym koszty.

Tak: wszystkie, bo – oprócz pokrycia kosztów zatrudnienia samych osób niewidomych – żądają jeszcze pokrycia kosztów zatrudnienia innych osób i wyposażenia miejsc pracy, niezależnie od środków możliwych do pozyskania z powiatowych urzędów pracy. Chcecie, żebyśmy zatrudniali – płaćcie za wszystko!

Jeszcze ciekawsza jest argumentacja kotoogonowa: formułowany jest przekaz, że zmniejszanie się zatrudnienia w segregacji jest czymś złym! Trzeba tam zatrudnienie zwiększać! Cóż za przewrotna retoryka… W danych dostarczonych przez OPZON jakoś brakuje danych, jakie jest zatrudnienie osób niewidomych poza spółdzielniami i o ile wzrosło. Takie dane mogłyby być niekorzystne w walce o pieniądze.

Mamy zatem dwie informacje: trzeba zwiększać zatrudnianie w segregacji, a ponieważ więcej kosztuje – powinno być silniej dofinansowywane. Ja tutaj logiki nie dostrzegam, ale posłowie z PSR ją jakoś zauważyli. No i przy okazji wykazali się empatią i pracowitością.

I w ten sposób wciąż ludzie niewidomi upychani będą w XIX-wiecznych manufakturach produkujących suszarki do bielizny i haczyki, a państwo będzie za to płacić. A przecież żyjemy już w cywilizacji postindustrialnej, gdzie najważniejsze są usługi i dostęp do informacji. Te skanseny epoki pary nie wytrzymują konkurencji z producentami z Chin i jest to zupełnie zrozumiałe. Niezrozumiałe dla mnie jest to, dlaczego nie inwestuje się w ludzi, którzy są w tych spółdzielniach zatrudnieni, żeby przeszli w miarę gładko od maszyn dziewiarskich do komputerów. Sztuczne pompowanie pieniędzy w spółdzielnie pozwoli im jeszcze troszkę poistnieć, chociaż nie na rynku. Po prostu będą takimi warsztatami terapii zajęciowej produkującymi coś bezwartościowego i bez sensu. A ludzie tam zatrudnieni będą coraz mniej w siebie wierzyć. W końcu padną.

Ślepota jest poważną niepełnosprawnością, ale z wykorzystaniem nowoczesnych technologii można ją w dużym stopniu skompensować. Przy maszynach i ręcznej pracy nie da się tego zrobić, bo osoba widząca obsłuży kilka maszyn, a niewidoma – jedną. Nie każdy może pracować jako informatyk, ale niemal każdy może pracować przy prostym przetwarzaniu informacji, potrzebuje tylko odpowiedniego przeszkolenia i osprzętowienia. Tylko po co szkolić ludzi, żeby robili coś innego, skoro od pół wieku robili to samo… A prezes zawsze się wyżywi.

3 Responses to Bezwartościowi pracownicy

  1. M. pisze:

    to jest przygrywka do większej batalii – pchania przez parlament nowelizacji ustawy rehabilitacyjnej. przygotowanie gruntu dla pracodawców, którzy znów będą powtarzać te obrzydliwe, obraźliwe tezy o tym, że pracownik niepełnosprawny nie jest nic wart, a jego wydajność jest zerowa – na tym twierdzeniu – o kompletnej niewydajności pracowników niepełnosprawnych – opiera się ten haniebny system. to taka mała próbeczka możliwości tego towarzystwa. Czeka nas jak zwykle spektakl obłudy – pracodawców rozdzierających szaty nad nieopłacalnością zatrudniania osób niepełnosprawnych, co ma być argumentem na utrzymanie kuriozalnie wysokiej, nieznajdującej precedensu w żadnym kraju UE, pomocy publicznej na ten cel. Że się przy tym sponiewiera osoby niepełnosprawne, odbierze im po raz kolejny godność, szacunek dla nich samych – to nie obchodzi ani prezesów, ani ich politycznych promotorów.

  2. Penelopa pisze:

    Wszystko to prawda, ale jaka jest recepta na to? Kto chciałby się zająć tym problemem?

  3. Recepta? To własna świadomość, poczucie własnej wartości – dławione w zakładach pracy chronionej. Państwo może zaś zrobić jedno – przestać promować tą formę zatrudnienia przez wyższe dofinansowania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: