Dostępność przeglądarek internetowych

Całkiem niedawno pisałem o ekranie wyboru przeglądarki, jaki pojawia się użytkownikom systemu Windows w Europie oraz o petycji w sprawie dostępności Chrome – chyba najmłodszej przeglądarki internetowej na rynku. Może zatem warto napisać pare słów na temat dostępności przeglądarek w ogóle. Pobrałem poinstalowałem i dla wszystkich napisałem poniższe podsumowanie.

Dostępność badałem na dwóch poziomach: dostępności interfejsu i treści (strony internetowej). Wszystkie przeglądarki instalowane były na Windows XP i pobierane ze stron producentów, by uniknąć remiksów i wirusów. A zatem – poza już zainstalowanymi MS Internet Explorer 8 i Firefox 3.6 pobrałem i zainstalowałem Chrome 6 beta, Safari w wersji mi nieznanej i Operę 10.60. Było ciekawie, a czasami śmiesznie i strasznie.

Przeglądarka firmy Microsoft była oczywiście całkowicie dostępna zarówno od strony interfejsu, jak i treści. Piszę "oczywiście", ponieważ tak jest już od ponad dekady. Najstarszą wersją, jaką udało mi się zidentyfikować jako dostępną była wersja 5, ale być może wcześniejsze także współpracowały z technologiami asystującymi. W zasadzie do tej przeglądarki nie mam zastrzeżeń.

Dalej przyjrzałem się krytycznie Firefoxowi, który także jest dostępny od dłuższego czasu. Pewne eksperymenty prowadzono już z wersją 2.0, ale pełna dostępność treści została zaimplementowana w wersji 3.0, a potem rozwijana w wersji 3.5 i nowszych. Trzeba jednak przyznać, że są elementy, które w Firefoksie nie są dostępne, a za to da się je obsłużyć w MS IE. Z drugiej strony – dokumenty Google są dostępne właściwie wyłącznie za pomocą tej przeglądarki. Niewiele można zarzucić interfejsowi użytkownika (menu i okna dialogowe), chyba jedynie to, że do niektórych elementów nie da się dotrzeć za pomocą klawiatury. Są to jednak raczej rozszerzenia, więc może to ich autorów trzeba winić, a nie przeglądarkę.

Z dużym zainteresowaniem zacząłem się teraz przyglądać przeglądarce Chrome od firmy Google, ponieważ małe ptaszki doniosły, że programiści ostro wzięli się do implementowania dostępności w wersji z numerkiem 6. Pobrałem, zainstalowałem i nic. Ptaszek doćwierkał, żebym uruchomił nie swój komercyjny program za 4000 PLN, ale bezpłatny NVDA z najnowszego snapshota. Zadziałało! A zatem się da, chociaż pracy przed programistami jeszcze sporo. Mam też uwagi do samego interfejsu, ale kierunek jest słuszny. No i niech żyje open source!

W takim optymistycznym nastroju zasiadłem z kolei do Safari – przeglądarki od firmy Apple, której nie używa absolutnie nikt z moich znajomych. Ja też jej używać nie będę, ponieważ nie jestem w stanie z niej korzystać. Dostępność treści jest niemal zerowa, podobnie jak interfejsu. Przy nazwie przeglądarki nie umieściłem numeru jej wersji, bo po prostu nie jestem w stanie do niego dotrzeć. Jak to możliwe, że firma oferująca w swoich produktach VoiceOver za darmo wytwarza tak niedostępny produkt? Nie potrafię tego zrozumieć.

Na koniec zostawiłem sobie norweską Operę w wersji 10.60. Tutaj nie jestem w stanie nic powiedzieć o jej dostępności, ponieważ przeglądarka wywraca się natychmiast po uruchomieniu. Nie pomaga naprawianie i ponowna instalacja. Ja wiem – innym działa… Ale mi nie działa, więc trafia do kosza. Po przeszukaniu strony producenta znalazłem zdawkowe informacje o eksperymentalnym implementowaniu dostępności w wersji 9, ale wzmianek o tym przy okazji wersji 10 już nie ma. Znaczy – zarzucili pomysł.

Na chwilę obecną tak właśnie wygląda sytuacja. Przykład Chrome pokazuje jednak, że sytuacja jest dynamiczna i wszystko może się zmienić przy kolejnych wersjach. Moje przeczucie mówi, że Apple wreszcie się połapie, że trzeba coś z tym zrobić, bo uniwersalne projektowanie jest ich idee fix. Opera zaś będzie mieć to w nosie i będzie tylko testowała się na ACID i dumnie ogłaszała przyrost udziału w rynku z 1% do 1,2%. Jakoś mi to nie imponuje.

Advertisements

One Response to Dostępność przeglądarek internetowych

  1. Michał Kasperczak says:

    Wiesz co, ja myślę, że mimo wszystko Apple mało poważnie traktuje SAfari pod Windows. Wszyscy, mam na myśli osoby widzące, które używały SAfari pod Windows, wskazywały na jej toporność i ociężałość w stosunku do Safari na Macu i w ogóle Firefoxa, Explorera i Opery.
    Ja myślę, że tym bardziej safari będzie dostępne niby jakoś tam, jak ITunes pod Windows jest coprawda dostępny, ale jego obsługa raczej uciążliwa, mówiąc delikatnie. Na Macu zresztą też nie lubię ITunes.
    Jak już piszemy, to dodam, że na obrecną chwilę w Mac OS VoiceOver działa tylko z Safari, i coś tam z Operą, tzn. czyta pasek menu, strzępki informacji spod taba, jak początkowe Mozille z Jawsem 5.1, czyli praktycznie makowcy są skazani na Safari. Prace nad Mozillą i Gecko dla VO trwają, bo Thunderbird na Maca też leży dla niewidomych. No zobaczymy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: