Posiedzenie podkomisji w sprawie nowelizacji ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudniania osób niepełnosprawnych

W poniedziałek i wtorek w Sejmie odbywało się posiedzenie Podkomisji nadzwyczajna do rozpatrzenie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych oraz niektórych innych ustaw (druk nr 3292), w którym uczestniczyłem i niniejszym przebieg opisuję. Nie będzie to pełne sprawozdanie, czy wręcz stenogram, bo i miejsca na to za mało i czasu nieco szkoda. Postaram się jednak oddać ducha tego wydarzenia i opisać kluczowe propozycje.

Posiedzenie zaczęło się w poniedziałek w samo południe. Około godziny trwało wstępne rozpoznanie bojem – prezentowanie stanowisk, polemiki, a nawet wycieczki osobiste. Kiedy już wszyscy zorientowali się gdzie wróg, gdzie przyjaciel i gdzie woda mineralna, zaczęła się normalna praca, czyli odrabianie punkt po punkcie nowelizacji. Wszystko przebiegało sprawnie dzięki zachowującemu stoicki spokój posłowi Plurze, pomimo że bywało gorąco.

Pracodawcy stawili się bardzo silną grupą: PKPP Lewiatan, Pracodawcy RP, Związek Rzemiosła Polskiego i oczywiście wszelkiego autoramentu organizacje reprezentujące zakłady pracy chronionej: KIGR, POPON, OBPON, OZON i PUZON. Po drugiej stronie barykady usadowiły się organizacje pozarządowe pod dowództwem prezes Krystyny Mrugalskiej. Były też związki zawodowe i samorządy, chociaż znacznie mniej aktywne.

Pierwsza dyskusja zaczęła się już przy pierwszym punkcie, czyli zamrożeniu podstawy obliczania dofinansowań do wynagrodzeń. W projekcie poselskim zaproponowano ustalenie tej podstawy na poziomie 1276 złotych, czyli minimalnego wynagrodzenia z 2009 roku. Po dyskusji ustalono, że zamrożenie będzie obowiązywać przez dwa lata. Dalej było stosunkowo lekko, dopóki nie zaklinowaliśmy się na art. 15, czyli obniżonym czasie pracy osób niepełnosprawnych. Problem okazał się na tyle drażliwy, że przesunięto dyskusje nad nim na wtorek. We wtorek dyskusję dokończono i w jej wyniku (a może z jakiegoś innego powodu) propozycja przybrała arcydziwną konstrukcję. Streszczając: osoby ze znacznym stopniem zasadniczo pracują 7 godzin, ale lekarz może się zgodzić na 8, a ci z umiarkowanym pracują zasadniczo 8 godzin, ale lekarz może się zgodzić na 7. Teraz pracodawca już z pewnością nie będzie wiedział ile właściwie ma pracować jego pracownik. Wystąpiłem z propozycją, by w ogóle znieść te ograniczenia i posługiwać się normą zapisaną w Kodeksie pracy, ale przeszła ona zyupełnie bez echa.

Prawdziwa wojna zaczęła się oczywiście przy zmianach w miesięcznym dofinansowaniu do wynagrodzeń. Posłowie przestraszyli się podejmowania decyzji w tej sprawie i przyjęli trzy warianty do przedstawienia na posiedzeniu komisji w pełnym składzie. Pierwsza to oczywiście ta z projektu poselskiego. Druga – zgłoszona przez zakłady pracy chronionej, a trzecia przez organizacje pozarządowe. Ta szła najdalej, bo zakładała rezygnację z dofinansowań dla pracowników z lekkim stopniem niepełnosprawności. Pracodawcy zaś dzielnie bronili stanowiska, że pozwalniają wszystkich, jak zabierze się im pieniądze. Nie byli jednak zbyt przekonywujący w tej argumentacji, bo użyli wyświechtanych metod: zwieźli autobusami trochę pracowników niepełnosprawnych na pikietę i pokazali wyniki ankiet zrobionych wśród swoich członków, z których wynika jasno, że zrezygnują ze statusu ZPCH, jak obniży się im dofinansowania. To znaczy dokładnie to samo, co pokazywali rok i dwa lata temu, po czym zatrudnienie wzrastało. Jak widać bajka o pastuszku krzyczącym „Wilk!” niczego ich nie nauczyła. Ostatecznie większość propozycji szła w kierunku wspierania w większym stopniu osób ze znacznym i umiarkowanym stopniem niepełnosprawności, a odchodzenie od wsparcia osób z lekkim stopniem.

Trochę smutne, ale tylko ja przejąłem się niepełnosprawnymi przedsiębiorcami. Moja propozycja rezygnacji z obniżki refundacji składek odbiła się od ściany. Innymi słowy – tu można ciąć, bo ci ludzie sobie i tak poradzą. Będzie zatem tak, że ktoś pracujący z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności będzie mógł liczyć na wsparcie w wysokości ponad 1500 złotych, a prowadzący działalność gospodarczą na 300 złotych. Niechaj i tak będzie. Podobnie – nadal będzie zróżnicowanie dofinansowań dla pracodawców z otwartego i segregacyjnego rynku pracy i to aż do końca 2012 roku. Na moje pytania dlaczego, bo przecież zrównanie miało nastąpić od początku 2009 roku nie otrzymałem odpowiedzi. Może nikt tej odpowiedzi nie zna i pozostawia się tę lukę, bo nikt nie przychodzi o to powalczyć.

Z innych ciekawostek – posłowie odstąpili od przywracania osobowości prawnej PFRON. Wycofali swoje własne propozycje i – o ile nic się nie zmieni – Fundusz straci osobowość prawną za kilkanaście miesięcy, to znaczy z końcem grudnia 2011 roku. Trudniej będzie także uzyskać status zakładu pracy chronionej, bo wskaźnik zatrudnienia osób niepełnosprawnych ma być podwyższony do 50%, a wskaźnik osób ze znacznym i umiarkowanym stopniem niepełnosprawności do 20%. Przewidziano pewien okres dostosowawczy, by pozatrudniać pracowników, a zatem możemy się liczyć ze wzrostem zatrudnienia w ZPChach. Chociaż ich organizacje zarzekają się, że z całą pewnością padną od tych ciosów i już się nie podniosą.

Zmiany dotykają bowiem jeszcze innych obszarów działalności ZPChów. Najprawdopodobniej nie będą miały prawa do zwolnień z podatków od nieruchomości, chyba że same dogadają się z samorządami w tej sprawie. Uszczuplonym w ten sposóbzakładowym funduszem rehabilitacji osób niepełnosprawnych trzeba się będzie też bardziej dzielić z PFRON. Posłowie proponowali podział fifty-fifty, ale w drodze dochodzenia do kompromisu gdzieś zabłądzili i już sami chyba nie wiedzą, jak się mają dzielić. Przy tej okazji minister Duda przedstawił informację, że na kontach ZFRON zalegają środki w wysokości 1000000000 (miliard!) złotych, czyli marnują się. Niestrudzony przedstawiciel OBPON zaprezentował analizę, że nie jest tak źle, bo teraz wydaje się już 90-95% środków na bieżąco. Na moje rozumienie wykazał jedynie, że środki odkładają się wolniej niż kiedyś, a z całą pewnością nie to, że są wydatkowane te zaległe. Zobaczymy, co zrobi z tym komisja w pełnym składzie, ale spodziewam się jakiegoś dziwoląga z pogranicza prawa i algebry nieliniowej.

Najśmieszniej było przy określaniu przepisów przejściowych. Wydaje się, że w pewnym momencie już nikt nie wiedział jakie i kiedy przepisy wchodzą w życie i które będą uchylone przez wejście przepisów już uchwalonych. Jeżeli ta cała kombinacja się uda i nie będzie żadnego błędu, to mój podziw będzie ogromny. Tym bardziej, że na dopracowanie posłowie i sejmowi legislatorzy mają tylko jedną dobę.

Opisane powyżej rozwiązania są oczywiście tylko propozycjami dla komisji polityki społecznej i rodziny, która będzie je rekomendowała wszystkim posłom, a potem ustawa trafi do Senatu, gdzie można jeszcze sporo narozrabiać i wróci ponownie do niższej izby. Może się zatem okazać, że wszystko co napisałem, to nieprawda. Ale o tym przekonamy się przed końcem listopada. Trzeba przy tym wszystkim pochwalić posła Owczarskiego, który bardzo konstruktywnie proponował po wielokroć, by w ogóle nie robić tych zmian. Konsekwentnie też głosował przeciwko każdej propozycji. Zapewne zagłosuje też przeciw wszystkiemu na komisji, a potem na sali sejmowej. W końcu taka rola konstruktywnej opozycji.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: