Lizbona – miasto niedostępne

Pierwszy dzień pobytu w stolicy Portugalii kazał mi spojrzeć łaskawiej na dostępność polskich miast. W Lizbonie życie osoby na wózku jest chyba bardzo trudne.

Miasto położone jest na kilku wzgórzach, a zabudowa jest iście średniowieczna. Wąziutkie chodniki pochylone w kierunku jezdni, brak podjazdów i ciągle pod górę lub z gury. Na dodatek nawierzchnia jest bardzo zniszczona i można się czuć jak na warszawskiej lub krakowskiej starówce.

Nawet transport publiczny dopasowany jest do tych wzgórz, a nie do ludzi. Specjalny krzywy tramwaj jeździ w górę i w dół zbocza, ale wsiąść do niego na wózku nie jest łatwo. Natura i historia zdecydowanie wygrały z dostępnością. W każdym razie osób na wózkach nie da się z czystym sumieniem zaprosić do Lizbony.

Za to pogoda świetna – słoneczko przypieka i ogólnie jest bardzo przyjemnie. Miasto jest na polską kieszeń – za suty obiad dla pięciu osób zapłaciliśmy 49 Euro, a jedzenia było w bród. Nieco stresu najedliśmy się próbując dogadać się z portugalską właścicielką restauracji. Gdy nie potrafiła wytłumaczyć nam, czym jest potrawa o egzotycznej nazwie, podbiegła do lodówki i przyniosła nam ogromny łeb ryby. Wtedy zrozumieliśmy – ten grilowany łeb morskiego potwora był portugalską specjalnością. Nikt się nie skusił.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: