Uniwersalne projektowanie serwisów internetowych

Kiedy już posłuchałem i poczytałem na temat uniwersalnego projektowania architektury, a także o sposobach radzenia sobie z informacją przez mózg, przyszła kolej przełożyć to na serwisy internetowe. Jakoś wydaje mi się, że nie odkryję Ameryki, ale Kolumb też jej przecież nie odkrył, boć zmarł – jak twierdzą wiedzący – głęboko wierząc, że odkrył drogę do Indii.

Serwis dla wszystkich

Najprościej jest powiedzieć, że uniwersalne projektowanie polega na projektowaniu dla wszystkich użytkowników. Bezpieczniej jest powiedzieć, że dla jak największej liczby odbiorców, chociaż to już nie brzmi tak dobrze. Trzeba się jednak zastanowić, co też może to oznaczać.

Oznacza coś bardzo prostego – patrzenie na serwis internetowy od strony użytkowników, a nie właściciela. Niby oczywiste, a przecież tak często lekceważone. Opiszmy zatem przeciętny proces powstawania serwisu internetowego i błędy popełniane na tym etapie.

Krótka historia w punktach

  1. Inwestor postanawia, że jego firma (organizacja) musi mieć wreszcie serwis internetowy. Zleca pracownikowi poszukanie firmy, która to zrobi. Pracownik szuka w Internecie i znajduje bardzo ciekawą ofertę, którą przedstawia szefowi. Szef wybiera i w ten sposób pojawia się Wykonawca.
  2. Wykonawca zjawia się u szefa z laptopem, na którym z dumą prezentuje swoje produkcje: kolorowe, animowane, po prostu rwą oczy. Sugeruje wybranie czegoś z zestawu, by ewentualnie dopasować do potrzeb firmy. Szef się zgadza, wybiera i podpisuje zamówienie.
  3. Po dwóch tygodniach Wykonawca zjawia się u Inwestora i z dumą otwiera swojego pięknego laptopa z 20-calowym ekranem. Inwestor wygodnie rozsiada się w fotelu i ogląda demonstrację serwisu. Wygląda pięknie, profesjonalnie i dostarcza niezapomnianych wrażeń. Inwestor – z czystego obowiązku – krytykuje jakieś elementy, żąda poprawienia drobnych błędów literowych, na co Wykonawca spokojnie się zgadza.
  4. Po tygodniu spotykają się ponownie, wykonawca prezentuje poprawiony serwis, a Inwestor podpisuje rachunek. Wszyscy są zadowoleni.
  5. Po mniej więcej miesiącu okazuje się, że klienci nie korzystają z serwisu oraz zgłaszają liczne uwagi odnośnie jego dostępności i użyteczności. Inwestor zdenerwowany dzwoni do Wykonawcy, który ze stoickim spokojem informuje, że wykona kolejne iteracje, ale oczywiście odpłatnie.

Morał: nie da się zrobić dobrego serwisu dla użytkowników bez udziału użytkowników.

Morał II: zanim podpiszesz fakturę, upewnij się, że serwis działa nie tylko na laptopie Wykonawcy.

Użytkownicy

Bez użytkowników nie powstanie dobry serwis internetowy, ale użytkownicy wcale nie muszą być obecni podczas całego procesu osobiście. Lata doświadczeń i badań sprawiły, że pojawiły się dokumenty opisujące potrzeby użytkowników, a zatem pojawił się użytkownik abstrakcyjny. Na styku serwis internetowy-użytkownik (ten prawdziwy) pojawiają się dwa obszary problemowe:

  • Użyteczność (usability), czyli konstruowanie serwisów w taki sposób, by można z nich było łatwo korzystać.
  • Dostępność (accessibility), czyli takie konstruowanie serwisów, by każdy użytkownik mógł z niego korzystać.

Mówiąc o użyteczności należy mieć na uwadze, że użytkownicy są leniwi i nie zamierzają się uczyć każdego serwisu od nowa. Programiści usiłują wprowadzać różne usprawnienia, ale najczęściej użytkownicy mają to w nosie, bo oni chcą łatwo i szybko, a nie sprytnie. Dlatego użyteczność oznacza najczęściej przeciętność i powtarzalność. Innowacje są ryzykowne i rzadko się sprawdzają.

Z kolei dostępność oznacza, że z serwisu korzystać można na różne sposoby, na rozmaitych platformach i z wykorzystaniem technologii asystujących. A zatem użytkownik nie jest przeciętny i powtarzalny.

Uniwersalne projektowanie

w wypadku serwisów internetowych uniwersalne projektowanie łączy w sobie użyteczność i dostępność, ale to mechaniczne podejście nie wystarcza. Trzeba mieć jeszcze w pamięci dla kogo powstaje serwis. W historyjce powyżej Inwestor o tym zapomniał, a Wykonawca mu o tym nie przypomniał.

Jeżeli pamięta się o tym, że użytkownik oczekuje przeciętności i powtarzalności, a sam jest nietypowy i niepowtarzalny, to będzie połowa sukcesu. Druga połowa to znalezienie Wykonawcy o odpowiednich umiejętnościach, a także przełamanie stereotypów. Te stereotypy mówią: moja strona powinna się wyróżniać, aby ludzie ją zapamiętali. A przecież nie da się wyróżnić spośród milionów serwisów szatą graficzną. Natomiast da się wyróżnić ofertą, czyli zasobami. Tymczasem działy kreacji malują farbkami nowe szaty graficzne, w których użytkownik połapać się nie potrafi. Potem przychodzi ekspert od użyteczności i poprawia, poprawia, poprawia…

Uniwersalne projektowanie a estetyka

W pewnym momencie pojawia się pytanie: czy uniwersalne projektowanie, użyteczność i dostępność stoją w sprzeczności z estetyką? Odpowiem sprytnie: i tak i nie. Tak, ponieważ niektóre wymogi związane z dostępnością łamią ustalone kanony estetyki, na przykład ograniczanie justowania tekstu na rzecz wyrównywania do lewego marginesu. Z drugiej strony, na czym polega "estetyka" strony internetowej? Wszak nie jest to obraz do powieszenia na ścianie lub porcelanowy bibelocik na kominek. Prostota serwisu może mu jedynie posłużyć, a dla niektórych (na przykład dla mnie) styl rustykalny jest najodpowiedniejszy. Jednak trzeba to przyznać – nie wszystkie artystyczne zapędy projektantów dadzą się upchnąć w ramy uniwersalnego projektowania, co może niektórych zniechęcać.

Jednak przejmując się nadmiernie samopoczuciem absolwentów Akademii Sztuk Pięknych popełnić możemy błąd zapomnienia. Zapomnienia o odbiorcy serwisu, czyli użytkowniku. Normalny osobnik tego gatunku chce korzystać z serwisu, a nie podziwiać go. Podobnie jak kupuje młotek prosty i solidny, a nie kunsztownie wykonany. Dlatego położywszy na szalach wygodę użytkownika i ambicje plastyka szalki muszą przechylić się na korzyść tego pierwszego. To wcale nie oznacza, że serwisy mają być brzydkie i prostackie (no… może trochę). Artystę należy jednak powstrzymywać przed przesadnymi zapędami, podobnie jak programistę przed pozornie sprytnymi narzędziami. Wszystko z umiarem, standardowo i możliwie prosto.

Na koniec

To wszystko powyżej i tak nie ma znaczenia. Człowiek reaguje emocjonalnie i w ułamku sekundy decyduje, że coś mu się podoba lub nie. Potem trzeba jednak takiego serwisu używać i modyfikować go w nieskończoność. Pewne schematy są zbyt mocno zakodowane w głowach, by pozbyć się ich od ręki. Ale można się ich nie uczyć, a zatem trzeba zacząć od uczniów i studentów. Robota do wykonania jest spora, ale warto zacząć już teraz.

Advertisements

3 Responses to Uniwersalne projektowanie serwisów internetowych

  1. michaldebiec says:

    Fajny artykuł Jacku. Jako pracownik branży internetowej mogę dodać tyle, że strona lub serwis internetowy powinny być projektowane modułowo:
    1. Najpier powinna powstać makieta rozplanowania serwisu, by Klient zaakceptował wizje wykonawcy. Ten etap może zaoszczędzić wiele niepotrzebnej pracy ze zmianami później.
    2. Grafik siada do pracy dopiero po zaakceptowaniu makiety.
    3. Copywriter zapełnia serwis treścią we współpracy z grafikiem i projektantem – musi współgrać razem warstwa grafiki treści oraz kompozycja.
    4. Kiedy już mamy makietę, grafikę i treść – projekt jest scalony w postaci screenów i trafia do kodera, który musi zakodować serwis.

    Klient powinien być wypytany o swoje oczekiwania właściwie na każdym etapie, ale to projektant powinien znać się na użyteczności oraz na dostępności i pokazywać Klientowi właściwe drogi. Od tego czy koder zna się na dostępności w dużej mierze zależy czy serwis będzie przyjazny wyszukiwarkom oraz np. niedowidzącym lyb niewidomym użytkownikom.

    Niestety gdzieniegdzie w praktyce wygląda to tak – Klient chce ta i koniec, grafik jest artystą więc pomijając makietę namaluje jak umie. Treści jakieś się napisze i kiedyś się je poprawi, a kodowanie… cóż, nie każdy zna się na dostępnym kodzie.
    A potem wychodzą takie śmieszne serwisy, w któryc albo czegoś nie widać, albo coś się rozjeżdża itp. Ale to dobrze, bo dzięki temu mamy pracę i zlecenia – poprawiamy po innych.

  2. Układa mi się w głowie druga część tekstu, bo u Ciebie też nie znalazłem użytkowników. Tak, jakby serwis był tylko dla „klienta”, który u mnie nazywam „Inwestorem”. Uważam, że Twój opis trzeba przenumerować i na początku dać „1. Analiza potrzeb użytkowników.”

  3. michaldebiec says:

    Oczywiście masz rację – u mnie zawiera się to w makiecie, którą wykonuje projektant (znający temat użyteczności w praktyce) oraz zakodowaniem zajmuje się koder (znający wymogi dostępności). Ale to nieczęsty tryb projektowania niestety.

    Praktyka pośród wielu firm jest często taka, że Klient nie zwraca uwagi na użytkowników, a wykonawca(najczęściej za śmieszne pieniądze) robi tylko tyle, ile musi.

    Oby się to zmieniło.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: