Uniwersalne projektowanie serwisów internetowych (6) – nietypowi użytkownicy

W tytule jest oczywisty błąd – nie ma żadnych "nietypowych użytkowników". Nie ma, bo przecież nie ma "typowych użytkowników". Każdy użytkownik jest inny.

Pisząc o "nietypowych użytkownikach" mam na myśli tych, którzy korzystają z zasobów internetowych w sposób odmienny, niż usiłują nam wmówić statystyki. Statystyki internetowe mówią nam, że:

  • większość przeglądarek internetowych ma włączony JavaScript,
  • większość przeglądarek internetowych obsługuje Flacha,
  • większość urządzeń klienckich jest wyposażonych w myszkę,
  • większość użytkowników ma dostęp do Internetu szerokopasmowego,
  • i tym podobne "większości".

W ten sposób sugeruje się, że da się opisać przeciętnego użytkownika strony internetowej. Pokazuje się słynną krzywą Gaussa, żeby zobrazować "większość". Jednak technologie internetowe są wielowymiarowe, więc krzywa Gaussa się nie sprawdza.

Jedynym naprawdę prawdziwym założeniem, jakie można przyjąć, jest istnienie w urządzeniu klienckim przeglądarki HTML. Wcale nie musi ona mieć zainstalowanej wtyczki Flash (bo administrator nie pozwolił), JavaScriptu zgodnego ze standardem, odpowiednich kodeków, wyświetlania grafiki (oszczędność transferu) i tak dalej. Taka zupełnie "goła" przeglądarka to faktycznie rzadkość, ale "roznegliżowana" to zjawisko dosyć częste. Posłużę się tutaj przykładami.

W zeszłym tygodniu moja żona chciała sobie obejrzeć podesłany przez znajomego filmik na Youtube. Nie dało się, ale będąc nie w ciemie bita, doczytała się, że trzeba pobrać odtwarzacz Flash. Kliknęła na link, wtyczka została pobrana, a tu filmik nadal się nie odtwarza. Nie zrażona kliknęła drugi raz, a potem trzeci – nadal bezskutecznie. Dopiero wtedy poprosiła mnie o pomoc, a ja uruchomiłem instalator, który Firefox pobrał już trzykrotnie. Gdyby nie było mnie w domu, pewnie by się poddała i odpuściła serwis YT.

Drugi przykład to serwis, w którym publikowane są archiwalne dokumenty o przedwojennym Rembertowie. Autor – z nieznanych nikomu powodów – użył do tego celu formatu DJVU. To taki specjalny, zoptymalizowany do podobnych celów format kompresowania grafiki. I dobrze, tylko żadna przeglądarka go nie obsługuje wprost. Trzeba odnaleźć, zainstalować i uruchomić dodatek, który jest od Flasha o wiele mniej popularny. I znowu – większość mało zaawansowanych użytkowników zrezygnuje z obejrzenia cennych zasobów.

Przyjrzyjmy się teraz samemu interfejsowi, gdzie często wykorzystuje się rozwiązania w postaci menu rozwijanych za pomocą myszki. Takie menu nie jest linkiem, bo przecież to widać, a nawet jak ktoś się od razu nie domyśli, to przejedzie myszką po ekranie i zaraz wpadnie na to. A co z użytkownikami, którzy nie mają myszki, żeby nią przejechać? Mają tylko klawiaturę (albo wolą jej używać), a może monitor dotykowy, gdzie dotknięcie powierzchni oznacza już kliknięcie. Dla nich taki obiekt jest bezużyteczny. Bo komuś nie przyszło do głowy, że myszka może być w urządzeniu nieobecna.

Mógłbym tak ciągnąć przykłady w nieskończoność, ale już się prawie powstrzymam. Wspomnę jedynie o jeszcze jednej ciekawej przypadłości, jaką jest lekceważenie standardów. Strony nie są zgodne ze specyfikacjami, pliki graficzne są kodowane nietypowymi algorytmami, a strumienie wideo potrafią zadziwić oryginalnością doboru kodeków. Nie twierdzę, że wszyscy powinni robić dokładnie tak samo, a jednak warto rozważyć stosowanie pewnych ogólnie przyjętych obyczajów. Jak mantrę bowiem znowu powtórzę: standardowe jest najpewniejsze.

A kiedy już zapewnimy standardowe rozwiązania, to możemy pomyśleć o tych bardziej oryginalnych. Rozwój musi się toczyć. Można zatem poeksperymentować z HTML 5, CSS 3, AJAXem, ale zawsze tak, żeby bez ich obsługi przez przeglądarkę dało się ze strony korzystać. Niech będą uatrakcyjnieniem i ułatwieniem użytkowania, ale nie podstawowymi mechanizmami.

Trzeba też wspomnieć, że nie samą przeglądarką użytkownik żyje. Użytkownik powinien mieć możliwość docierania do treści w inny sposób, na przykład przez kanały RSS. Taki kanał musi być dostępny dla użytkownika, a czasem programiści – w trosce o klienta – wyręczają go w samodzielności. Rzadko się zdarza, ale na przykład portal www.niepełnosprawni.pl dostarcza własny interfejs do RSS, a ja nie potrafię znaleźć pliku źródłowego. Gdzieś zapewne jest, ale głęboko ukryty. Nie da się go zatem wykorzystać w systemach agregujących treści. Podobnie można zepsuć wiele innych dobrych i sprawdzonych rozwiązań.

Tutaj zakończę moje rozważania na temat uniwersalnego projektowania serwisów internetowych, choć temat można ciągnąć jeszcze bardzo długo. Za jakiś czas powrócę do niego, by uzupełnić braki i gdzieniegdzie rozszerzyć. A teraz apeluję do wszystkich: róbcie Internet po bożemu!

Reklamy

2 Responses to Uniwersalne projektowanie serwisów internetowych (6) – nietypowi użytkownicy

  1. Michał Kasperczak says:

    Z formatem DJV jest rzeczywiście problem. Zdaje się, że Biblioteki Cyfrowe gromadzące rozmaite dokumenty, archiwalia, poszły w ten format właśnie.

  2. jacek k says:

    Chociażby ostatnia sprawa opisywana na jednej z list dyskusyjnych a mianowicie ostatnio nie wiem w imię czego polskie radio poszło w jakieś tam skrypty flaszowe, a radio merkury szumnie i dumnie udostępniło do odsłuchania swoje sygnały w technice dalekiej od standardów. Dobrze jeszcze, że po ciężkich bojach możemy odsłuchać „sygnałów świata”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: