Skalp za 15000

Czytam sporo aktów prawnych: ustaw, rozporządzeń, zarządzeń i innych. Jedne są ciekawe, inne nudne, ale po raz pierwszy trafiłem na taki, który wzbudza we mnie dreszcze lęku.

A sprawa ma się następująco: stanąłem przed lekarzem orzecznikiem ZUS w sprawie odszkodowania za wypadek, któremu uległem półtora roku temu. Lekarz przyznał 7% utraty zdrowia, co uznałem za zbyt mało. Postanowiłem się odwołać i zacząłem ryć w poszukiwaniu jakiejś podstawy prawnej.

Ustawę i stosowne rozporządzenie znalazłem bez trudu, więc samo odwołanie napisałem niemal od ręki. Kiedy jednak wczytałem się w rozporządzenie, to wciągnęło mnie, szczególnie tabela przelicznikowa.

Wiem, że coś takiego musi istnieć, bo jakoś trzeba ugryźć problem wyliczania utraty zdrowia, a zatem także wypłacania odszkodowań. Kiedy jednak szukałem pozycji odpowiadającej mojemu zrujnowanemu stawowi skokowemu, napotykałem tak makabryczne opisy, że dreszcze naprawdę chodziły mi po plecach. Co ciekawe – większość z "uszczerbków" ma swoje widełki procentowe, ale są i takie, gdzie kwota jest sztywna.

Tak jest na przykład w wypadku oskalpowania, które jest warte 25% uszczerbku na zdrowiu, czyli obecnie 15525 złotych. Można tam poczytać o amputacjach, oślepieniach, uszkodzeniach mózgu i podobnych przejściach. Brrr!

Ja z tego obszernego katalogu wybrałem sobie 162b i czekam na decyzję ZUSu, czy podzieli moje roszczenie. I jakoś mi ulżyło, że wypadek nie skończył się czymś gorszym.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: