Jestem cyfrowo wykluczony

Dzisiaj szczególnie to odczułem, bo przydarzyły mi się dwie rzeczy, a przy tym obie to jakiś złośliwy przypadek. Złośliwy dla mnie, bo mnie dotyka, chociaż też dla innych, o czym zaraz napiszę.

Na codzień jakoś sobię radzę z tymi wszystkimi internetami. Radzę sobie nawet dobrze. No dobra… Bez zbytniej skromności – bardzo dobrze. Ale przychodzą dni, gdy muszę się poddać.

Dzisiaj o 14.00 chciałem wziąć udział w chacie poświęconym dostępności stron internetowych. Organizatorem był portal Wirtualna Polska, a gośćmi zaproszonymi byli przedstawiciele Fundacji Widzialni. Mój kochany Ipod przypomniał mi o chacie, więc hajda do przeglądarki.

Wpisałem adres chat.wp.pl i dalej szukać pogawędki. Jest! I jeszcze link do wysłania zapytania wcześniej. Kliknąłem, żeby faktycznie o coś zapytać, a tu każą mi się logować lub "bardzo szybko" założyć konto. Jazda mi z tym! Kont ci u mnie dostatek i kolejnego mi nie trza. Wracam zatem do samego chatu.

Tu konta nie trzeba, więc wpisałem nick tymczasowy i nagle zonk! Do przepisania jest kod z obrazka, czyli nieśmiertelna CAPTCHA. Moje zdanie na jej temat jest od dawna wyrobione. Jednak wiem, jak sobie z tym radzić, ale potrzebny jest Firefox.

Uruchamiam Firefoxa z wtyczką do łamania CAPTCHA (to chyba jest przestępstwo) i idę dalej. Jednak nie zachodzę daleko, bo serwis uprzejmie informuje mnie, że moja przeglądarka nie obsługuje apletów Java, więc do widzenia się z Państwem. Jak do widzenia, to do widzenia. Tak oto z powodu niedostępności strony internetowej nie wziąłem udziału w chacie o dostępności stron internetowych.

To jednak nie koniec, bo dzięki temu mogłem spokojnie wrócić do pracy. A plan pracy obejmował przejrzenie stanowisk trzech ministerstw (MRR, MG i MEN) w sprawie Europejskiej Agendy Cyfrowej. Dokument to ważny i ciekawy, a mówi tam się także o dostępności informacji, że jest ważna i w ogóle. No to chciałem sobie poczytać, co na ten temat mają do powiedzenia ważne ministerstwa. Rozczarowałem się.

Wszystkie, podkreślam – wszystkie, stanowiska są w plikach PDF zawierających skany papierowych dokumentów. PDF wszystko przyjmie i zniesie, ale ja nie. Poddałem się i wycofałem na z góry upatrzoną pozycję. Może w środę potraktuję te pliki programem OCR, a może napiszę awanturny list do administratorów. Tylko czy zrozumieją? Przecież u nich wszystko działa.

Nota bene – ponoć to dowcip krążący wśród informatyków:

Przychodzi baba do lekarza i skarży się na bóle w płucach.

– Dziwne… – mówi lekarz – U mnie działa.

I tym optymistycznym akcentem…

Reklamy

3 Responses to Jestem cyfrowo wykluczony

  1. michaldebiec says:

    Dobre ! To znaczy… wcale nie dobre!

  2. Nawet bardzo niedobre :( A tak w ramach ciekawostki: ostatnio trafiłem na taką fotogalerię, gdzie w moich ustawieniach przeglądarki po kliknięciu na miniaturkę zdjęcia otwiera mi się czarny prostokąt zamiast zdjęcia. Ten sam problem zaobserwowałem z przykrością w „twarzoksiążce” :(

  3. Jakoś w 2003 R, w sieci funkcjonowało całkiem wygodne rozwiązanie dla chatów WP, dzięki któremu można było z nich korzystać za pomocą IRC’a. Większość tych serwerów afaik bazuje zresztą na tym protokole, a ta cała Javowa otoczka to tylko po to, żeby było kolorowo i klikalnie. Ale ciekawe, może AccessBridge z Jawsem albo We4Java by to łyknęło? Muszę kiedyś poeksperymentować.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: