Filip Zagończyk pozwał Metro i PZU

Minęły już ponad dwa lata od wypadku Filipa Zagończyka w warszawskim Metrze. Nie udało się dogadać w sprawie odszkodowania, więc sprawa trafiła do sądu. Ze swojej strony życzę Filipowi odporności i zwycięstwa.

Polska to nie Stany Zjednoczone. Ludzie stosunkowo rzadko występują z powództwami cywilnymi o odszkodowania, bo to nie jest akceptowane społecznie. W powszechnej świadomości odszkodowanie powinien wypłacić ubezpieczyciel, a poszkodowany powinien zadowolić się pierwszą propozycją odszkodowania. Powoli zaczyna się to zmieniać, a to za sprawą wyspecjalizowanych firm prawniczych, które potrafią wyrwać od firm ubezpieczeniowych kwoty znacząco wyższe od proponowanych.

W wypadku sprawy Filipa Zagończyka sprawa jest dosyć trudna, bo trzeba wykazać winę Metra Warszawskiego, które może się bronić tym, że Filip nie zachował odpowiedniej ostrożności. Na peronach Metra wciąż nie ma zabezpieczeń, ale to przecież nic nie znaczy, bo kto udowodni, że gdyby były, to wypadek by się nie wydarzył? Pewnie tak będą się bronić w sądzie przedstawiciele pozwanych, a prawnik powoda będzie się musiał przyłożyć do sprawy.

Ja liczę na wygraną Filipa w sądzie i na sążniste odszkodowanie. Po pierwsze dlatego, że mu się słusznie należy. Po drugie – bo to może dać początek nowej świeckiej tradycji: pozywania o niedostępność lub niedostosowanie otoczenia. Osoby niepełnosprawne, a może także organizacje pozarządowe, będą mogły pójść tym przetartym szlakiem i walczyć instrumentami prawnymi o wypełnienie chociażby zapisów ustawy Prawo budowlane.

Przyznaję, że ja odpuściłem sprawę mojego wypadku. Nie starczyło mi determinacji. I właśnie dlatego gorąco kibicuję Filipowi w jego walce o odszkodowanie. Oczywiście spodziewam się głosów oburzenia o wykorzystywaniu wypadku do obłowienia się i utrzymania na koszt Metra. Albo takich o konieczności dostosowania się do istniejącego świata, a zatem także do niebezpiecznych dworców i niedostępnych stron internetowych. Bo przecież postawa Filipa zawstydza kładących uszy po sobie. Mnie też. Powodzenia Filipie!

3 Responses to Filip Zagończyk pozwał Metro i PZU

  1. Penelopa pisze:

    Trzymam kciuki za Filipa i życzę mu wygrania sprawy. A swoją drogą dlaczego odpuściłeś swoją sprawę?

  2. michaldebiec pisze:

    i ja trzymam. Bardzo się cieszę, że sprawa jest w sądzie. Metro i PKP dopiero wtedy zaczną proces tworzenia dostępnych obiektów, gdy będą czuły na ile kasy będzie można ich pozwać. Na razie motywacji nie mają ani z przepisów, ani z odszkodowań.

  3. Akurat nie wrzucałbym Metra i PKP do jednego worka. PKP już od kilku lat przy modernizacjach i remontach obiektów kolejowych stosuje różnego rodzaju rozwiązania wspierające dostępność. „Bąble” na peronach nie są już dla nich niczym nowym. Tylko to musi trochę potrwać. Dla przykładu na obecnie remontowanym Dworcu Centralnych w Warszawie już sie pojawiły oznakowania dla niewidomych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: