W walce o dostępność – Eval Access

Kontynuując przegląd narzędzi wspomagających testowanie serwisów internetowych pod kątem dostępności przedstawiam kolejne narzędzie: Eval Access.

Narzędzie powstało na Uniwersytecie Kraju Basków, czyli w Hiszpanii i nie jest specjalnie zaawansowane. Ma tylko kilka możliwości:

  1. Evaluate single URL – czyli sprawdzanie pojedynczej strony.
  2. Evaluate website – sprawdzanie serwisu.
  3. Evaluate HTML source – sprawdzanie kodu wklejonego do formularza.

Pierwsze i trzecie są w zasadzie identyczne, a różnica polega jedynie na sposobie podania źródła danych. W pierwszym wypadku podawany jest adres internetowy strony do sprawdzenia, a w drugim – kod źródłowy. Wbrew pozorom jest tu różnica, ponieważ podając wyłącznie URL strony narzędzie otrzymuje kod przefiltrowany przez serwer WWW, a podając czysty kod źródłowy wiemy, że takie filtrowanie nie miało miejsca.

Ustawienia są dosyć ograniczone, bo użytkownik może wybrać wyświetlanie błędów lub ostrzeżeń oraz poziom dostępności. W tym miejscu warto nadmienić, że badana jest zgodność ze standardem Web Content Accessibility Guidelines 1.0, który już od dwóch lat jest zastąpiony wersją 2.0. To ma jednak niewielkie znaczenie, bo usunięcie wskazanych błędów i tak drastycznie podniesie dostępność serwisu.

Na razie Eval Access nie zachwyca możliwościami i faktycznie – nie jest zbyt zaawansowanym narzędziem. Jednak ciekawe jest zajrzenie do drugiej opcji, czyli ewaluacja serwisu. EA jest bowiem wyposażony w crawler, który potrafi ze strony pobrać łącza do podstron i sprawdzić kolejne z nich pod kątem dostępności. Taki raport może dać lepszy obraz całego serwisu, chociaż liczba podstron ograniczona jest do piętnastu. To jednak wystarczy do ogólnej oceny.

Na stronie ustawienia są podobne, jak w wypadku narzędzi do testowania pojedynczych dokumentów. Dodatkowo można wybrać głębokość poszukiwania nowych stron, przy czym najczęściej wystarczy wybrać 2. Mamy też do wybrania liczbę podstron, która – jak wcześniej wspomniałem – ograniczona jest do najwyżej piętnastu. Na wynik testu trzeba poczekać znacznie dłużej, bo serwer musi odpytać serwis źródłowy kilkanaście razy, a potem sprawdzić kilkanaście podstron. Potem dostajemy skrócony raport zawierający tylko liczbę błędów i ostrzeżeń na poszczególnych poziomach dostępności.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że w automatycznie generowanych serwisach internetowych błędy się powielają na różnych stronach, a z drugiej strony usunięcie pojedynczego błędu może usunąć ich całą serię. Dlatego warto śledzić proces dostosowania serwisu właśnie za pomocą Eval Access.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: