Brunet wieczorową porą

Od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem napisania refleksji o szacunku i wreszcie znalazłem na to czas i okazję. Ta okazja to tekst Michała Dębca opublikowany w słabej skądinąd książce “Przekroczyć próg” wydanej w tym roku w Rybniku. Rzecz jest o ludziach niewidomych, ale w większości napisana przez ludzi, co niewidomego nigdy nie widziała.

Minąwszy zatem w rozpędzie słabe artykuły z początku książki, można dotrzeć do kilku ciekawych pozycji. Jedną z nich jest autobiografia Michała Dębca, którego blog linkuję na stałe na moim blogrollu. Jednak to nie cały tekst robi na mnie wrażenie, ale jedno zdanie: Po drugie, reakcje przechodniów na białą laskę bywają dosyć tendencyjne – przestaje się być wysokim brunetem, a staje się godnym litości (politowania?) niewidomym z laską.

To jest bardzo cenna uwaga, która skłoniła mnie do namysłu. Sam tego doświadczyłem, ale nie ująłem tego w ten sposób. A przecież to najświętsza prawda – biała laska zmienia człowieka w kogoś innego, przynajmniej w oczach otoczenia. A my przeglądamy się w lustrze tego otoczenia i też widzimy “biednego niewidomego”. Trzeba cholernie dużej pewności siebie, żeby nie popaść w taki samoogląd.

To się może wydawać śmieszne, ale ludzie mylą mnie z innymi niewidomymi mężczyznami w zbliżonym wieku. Oczywiście wcale nie jestem do nich podobny, ale biała laska działa jak skośne oczy Chińczyka – nie da się odróżnić dwóch egzemplarzy wyposażonych w taki atrybut. Chińczyk jest podobny do Chińczyka, Murzyn do Murzyna, a niewidomy do niewidomego… A skoro Murzyn jest zasadniczo leniwy, to niewidomy jest pewnie zasadniczo niedorajdą. Ot i taki schemat myślowy.

Zdając sobie zatem już sprawę z tego mechanizmu – litość, uniformizm, nieporadność – trzeba znaleźć jakieś wyjście z tego wiru. Trzeba zatem pójść w zupełnie odwrotną stronę: wyróżniać się, być samodzielnym (choćby nawet do przesady) i nie pozwalać innym na litowanie się. I w ten sposób pojawiają się aroganci i zarozumialcy z białymi laskami.

Poczucie własnej wartości, dążenie do niezależności i wyróżnianie się nie pasuje do schematu, a zatem jest złe. To jak czerwona plama na zielonej ścianie. Jak łupnięcie bębna podczas koncertu granego na harfie. Po prostu nie pasuje. Ktoś taki z pewnością wyróżnia się, bo chce się wyróżniać, a zatem jest zarozumialcem. Nie reaguje na łagodne upomnienia ściągające do przeciętnego poziomu, a zatem jest arogantem.

Michał wziął białą laskę do ręki, bo po ciemku źle widział. Nadal jednak chodził w przyzwoitych ciuchach, a nie opsiurpanych koszulkach. Mówił głośno, zdecydowanie i pewien siebie. Nie bał się zmieniać miejsca zamieszkania i pracy w czasie, który przeciętny niewidomy poświęca na napisanie CV. Pozostał wysokim brunetem, chociaż z białą laską i dlatego zawsze sobie da radę.

Nie wolno dać się przekonać społeczeństwu, że jest się takim, jak ono nas widzi. To trudne zadanie, a wygodniej jest przecież wtopić się w tłum. Biała laska wyróżnia, więc trzeba ją schować i chodzić z parasolem. A zwycięstwo jest przecież na wyciągnięcie ręki – o jedną myśl… Zwycięstwem jest wzięcie do ręki białej laski, która daje samodzielność. Przegraną zaś uzależnienie się od innych. I jak zwykle – każdy wybiera sam.

2 Responses to Brunet wieczorową porą

  1. ” Zwycięstwem jest wzięcie do ręki białej laski, która daje samodzielność.” – Powiedz to swojemu bratu.

  2. Przecież mówię, a nawet sam mu kupiłem laskę. No i staram się dawać przykład. Ale zmusić nie mogę. To jego decyzja.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: