Za i przeciw głosowaniu przez Internet

W Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich odbyło się dzisiaj seminarium na temat wyborów dostępnych dla osób niepełnosprawnych i starszych. Sporo było podsumowań i wyników badań, a przy okazji wypłynął po raz kolejny temat głosowania przez Internet. Po kilku latach przeżuwania tematu wydaje mi się, że takie rozwiązanie nie ma specjalnie dużego sensu.

Za takim głosowaniem podaje się najczęściej następujące argumenty:

  1. Możliwość głosowania przez ludzi, którym trudno jest dostać się do lokalu wyborczego, na przykład z powodu niepełnosprawności.
  2. Niższe koszty, bo zbędne jest drukowanie kart do głosowania, zatrudnianie ludzi w komisjach wyborczych, budowanie urn i podobne.
  3. Ułatwienie głosowania odmiejscowionego, na przykład dla osób mieszkających za granicą.

Pierwszy argument jest najłatwiejszy do obalenia, gdy spojrzymy na skalę korzystania z Internetu przez osoby niepełnosprawne i seniorów. To są właśnie te grupy, wśród których infiltracja nowoczesnych technologii jest najniższa, więc nie skorzystają także z głosowania. Brak umiejętności korzystania oznacza także brak zaufania, co dotyczy także innych grup wyborców, na przykład z gorszym wykształceniem, mieszkańców wsi i podobnych.

Argument niższych kosztów jest także fałszywy. Mógłby być prawdziwy tylko w wypadku, gdyby wszyscy wyborcy głosowali tą metodą. Tego jednak zrobić się nie da, bo ogromna część Polaków nie ma komputera, jeszcze większa nie ma dostępu do Internetu, a nawet posiadając – nie potrafią używać. Zatem trzeba będzie równolegle utrzymywać oba systemy głosowania. To oznacza zwiększenie kosztów, a nie ich obniżenie.

Jedynym trafiającym do mnie argumentem jest ten trzeci – głosowanie poza granicami kraju lub w Polsce, ale poza miejscem zamieszkania. Diaspora polska liczy kilkanaście milionów ludzi, z których wielu ma prawo do głosowania. Może zatem dla tej właśnie grupy głosowanie przez Internet miałoby sens…

O ile zatem nie przekonują mnie argumenty za głosowaniem przez Internet, to przekonują mnie te podawane przez stronę przeciwną temu rozwiązaniu. Ba! Sam umiem znaleźć kolejne. Te najważniejsze zaś to:

  1. Zagrożenie dla demokracji, jeżeli systemy będą niedostatecznie zabezpieczone lub będą podlegać władzy politycznej.
  2. Infantylizacja procesu wyborczego, który zbliży się do wysyłania SMSów w teleturniejach.
  3. Postępująca segregacja osób niepełnosprawnych, które wszak już nie będą musiały pojawiać się na ulicach i w lokalach wyborczych.

Podałem tylko po trzy argumenty, chociaż można je podawać w nieskończoność. Świadomie też ominąłem problemy natury technicznej (tajność, wiarygodność, szyfrowanie danych, autoryzacja itp.), bo one są do pokonania. Tylko czy warto je pokonywać? Podobno wola polityczna jest i temat będzie rozpracowywany. Przecież wszystko teraz odbywa się w Internecie. Czy aby na pewno?..

2 Responses to Za i przeciw głosowaniu przez Internet

  1. Rabbeat pisze:

    Jeżeli chodzi o argumenty za to dla mnie najistotniejszym jest możliwość wyboru dogodnej formy głosowania, a nie ma co ukrywać, że właśnie głosowanie przez Internet mogło by być bardzo prostą formą, która mogła by pomóc zwiększyć wciąż niewielką frekwencję.
    Natomiast jeżeli chodzi o argumenty przeciw to równie łatwo jesobalić:
    1. Jak widać na przykładzie co niektórych naszych sąsiadów ze wschodu dla chcącego nic trudnego i system z kartą i urną można równie łatwo oszukiwać i to na różne sposoby, więc przy dzisiejszych zabezpieczeniach gdzie korzystamy z banku czy składamy zeznanie podatkowe przez Internet można to właściwie zabezpieczyć.
    2. No a niby co to jest w tej chwili? Jeden wielki festyn polityczny i głosowanie na tych co najgłośniej krzyczą lub się dobrze prezentują niczym na uczestników talent show, a forma głosowania by raczej tego nie zmieniła, bo i tak każdy głosuje pod wpływem impulsu, a decyzję zazwyczaj podejmuje mając przed sobą kartę do głosowania.
    3. Ta segregacja już jest i to z wielu innych przyczyn i barier, a nie wydaje mi się żeby wyjście na wybory było dla kogokolwiek jakąś mobilizacją, bo jak ktoś nie wychodzi na codzień to i na te wybory się nie ruszy najwyżej nie zagłosuje i tyle, a tak to chociaż by podpił frekwencję jakby to było odpowiednio proste.

    Temat rzeczywiście rzeka, ale ja jestem absolutnie jak najbardziej za!

  2. Sęk w tym, że mi specjalnie nie zależy na sztucznym podnoszeniu frekwencji. Jakoś mi się nie podoba ułatwianie głosowania między oglądaniem pornosa i piciem piwka – że tak zacytuję klasyka. Nie wszystko należy na siłę ułatwiać. A co do pozostałych…
    1. Oczywiście że każdy rodzaj wyborów można sfałszować. Ale jeden daje się zmanipulować łatwo, a inny trudno. Trudno zmanipulować wybory z urną i kartką, gdy na ręce patrzy ca 100 tysięcy ludzi. A jeżeli wyniki wyborów liczy jakiś tajemniczy serwer, za pomocą tajemniczej aplikacji napisanej przez tajemniczych programistów w jakiejś korporacji to już całkiem co innego.
    2. Nie wiem, czy wszyscy tak robią. Ja robię zupełnie inaczej i na wybory idę przygotowany. Chodzi też o to, by nie sankcjonować tego sposobu funkcjonowania w życiu politycznym. Gdyby było faktycznie tak, jak piszesz, to do Sejmu nie trafiłby na przykład Marek Jurek.
    3. Segregacja istnieje i istnieć będzie. To wcale nie powód, by ją utrwalać. Zdalna praca, zdalna edukacja, zdalne wybory i czemu się dziwimy, że inni się dziwią, jak zobaczą kogoś niepełnosprawnego na ulicy lub w szkole.
    Pozostaję przy swoim zdaniu. Umożliwiać, a nie ułatwiać głosowanie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: